blog młodych, lubelskich artystów oraz krytyków sztuki


b l o g

m ł o d y c h,

l u b e l s k i c h

a r t y s t ó w

o r a z

k r y t y k ó w

s z t u k i









czwartek, 19 stycznia 2012
VIOLA GŁOWACKA Fryzjer, Kelnerka i inni…

otwarcie wystawy 20.01.2012 / godz. 18.00

Obecna wystawa jest pierwszą wystawą indywidualną Violi Głowackiej. Jej charakterystyczne cykle obrazów zaczęły powstawać już kilka lat temu. Pierwsze prace dotyczyły NUDY. Okazało się, że jest to moment, który może być ważnym tematem obrazów. Pewien stan zatrzymania czynności, które nie mają realnych odniesień ale mogą mieć silny przekaz emocjonalny. W większości wypadków ona sama występuje w roli modelki i malarki jednocześnie. Maluje obrazy, w których posługuje się własnym wizerunkiem, kobiety uwikłanej i negocjującej ze światem, szukającej własnej tożsamości. Swoje zanurzenie w rzeczywistość traktuje jako stan bezruchu, zamyślenia czy nostalgii. Specyficzny rodzaj zawieszenia staje się tu przekazem związanym z niemożnością, niemocą i egzystencjalnymi rozterkami. W ostatnich jej pracach pojawiają się swoiste wątki literackie powiązane z sytuacjami wydarzającymi się tu i teraz a związanymi z otaczającymi ją ludźmi w szczególności zaś z tymi, których odbiera negatywnie szukając w tych postawach ironicznych odniesień. Tematyczne wątki tych obrazów nie kojarzą się w żadnym razie z jakimś wojującym feminizmem, są raczej wyrazem pustki i niemocy w zderzeniu z zewnętrznym światem mediów. Sztuka jawi się tu jako skromny prywatny świat dystansu, błędu i oczekiwania…
 

Viola Głowacka (ur. 1985) studia na Wydziale Artystycznym Instytutu Sztuk Pięknych Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Dyplom z malarstwa w pracowni ad. II st. Jana Gryki obroniła w 2009 roku. Uczestniczyła w kilku wystawach zbiorowych: 39. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2009, Galeria Bielska BWA, Bielsko-Biała 2009, Przed Remontem, Młode Forum Sztuki Galerii Białej, Lublin 2008, Nova fala II edycja, Młode Forum Sztuki Galerii Białej, Korytarz Akademii, Lublin 2007, Transgresja Wyobraźni, Galeria Biała, Lublin 2007, Białe Kombinacje, Galeria Sanocka BWA, Sanok 2007.


wystawa czynna do 17.02.2012 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00

12:36, piotrek.pekala , zaproszenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 grudnia 2011

ŻYCZYMY ODNALEZIENIA SWOJEJ NIEWIADOMEJ
W TEN SZCZEGÓLNY CZAS ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
A W NOWYM 2012 ROKU
ZNALEZIENIA SAMYCH DOBRYCH ROZWIĄZAŃ


16:08, piotrek.pekala , wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 grudnia 2011
Anna Sprężyna WSPOMNIENIA

otwarcie wystawy / piątek / 16.12.2011 / godz. 18.00

Galeria Biała / Centrum Kultury w Lublinie / Narutowicza 32



 Na obecnej wystawie prezentuje cykl obrazów nawiązujących do przeszłości zakodowanej w jej własnej wspomnieniach. Próbuje przekazać w nich ulotność zapamiętanych chwil, barw, wydarzeń czy emocji, często nieokreślonych form i stanów, które odnajduje w swojej pamięci. Wspomnienia są podstawowym motywem jej prac stając się treścią, podłożem czy impulsem do ich powoływania. Nie są to jednakże realistyczne przedstawienia - to raczej jakieś stany rzeczy, barwy czy nieokreślone formy, które są śladami nie zawsze czytelnymi. Są abstrakcyjnym zapisem nieokreślonej aury czy nastroju. Część prac powstała na podobraziach, część zaś na kawałkach szarej tektury. Są to jakby strzępy wspomnień, wyrwane szczątki, nieokreślone fragmenty większych całości. Układają się one w pewną strukturę, która jest formą opowiadania zaś luki czy przerwy między obrazami nabierają dodatkowych znaczeń. Równoległą narrację stanowią teksty pisane przy obrazach i to dzięki nim dowiadujemy się czego dotyczą wspomnienia i co oznaczają.


 

 


Sama autorka tak pisze o swoich pracach:

 Przypominam sobie ludzi, wydarzenia, sny, poszczególne kadry, które kiedyś w przeszłości przyciągnęły moją uwagę. Wspomnienia te mogą być wyraźne, mają swój koniec i początek, inne są tylko mglistymi slajdami, pojawiają się w umyśle raz na długi czas i są nieuchwytne; nagle znikają i nie sposób sobie o nich zaraz pomyśleć po raz drugi. Jedne wywołują uśmiech na mojej twarzy inne przywołują negatywne odczucia. Wszystkie wydarzenia choć już dawno minęły, są cały czas aktywne w mojej pomięci i co chwila na nowo o sobie przypominają. Zamykając oczy przed snem, budząc się rano, idąc gdzieś, wykonując monotonne czynności - w tych i wielu innych momentach zaczynają żyć we mnie wydarzenia z przeszłości i często nie mam wpływu na to, co akurat przywoła moją pamięć. Wspomnienia są wpisane w moją codzienność, w bycie samej ze sobą.

 

 


Podjęcie tego tematu wiąże się z chęcią i próbą stworzenia wizualnego przedstawienia na wzór fotografii, które w pewnym sensie zatrzymują czas. Wspomnienia same w sobie są bardzo ulotne a ja nie chcę się z nimi rozstawać bo to często jedyna droga aby przenieść się mentalnie choć na moment do minionych wydarzeń, klimatycznych miejsc czy bliskich osób. Dlatego też przelewam moje spostrzeżenia na płótna aby móc zamienić krótki moment refleksji na dłuższą chwile. Dodatkowo każdy z obrazów jest opatruję krótką notką, refleksją dotyczącą danego przedstawienia”.

 

 

 


Anna Sprężyna (ur. w 1986r.) obroniła dyplom licencjacki z malarstwa, na Wydziale Artystycznym UMCS; obecnie kontynuuje studia na kierunku grafika.

wystawa czynna do 14 stycznia 2012 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00

17:48, piotrek.pekala , wystawy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 grudnia 2011
BANKSY - legenda sztuki współczesnej

wykład Danuty Kuciak 

poniedziałek / 12.12.2011 / godz. 18.00

15:48, piotrek.pekala , zaproszenia
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 listopada 2011
Sensacyjne znalezisko! "Kolokwium z historii sztuki i cywilizacji"

Zaprzyjaźniony fotograf Leszek Skwarski, dostarczył nam materiał wizualny z obecnego stanu realizacji Mariusza Tarkawiana Kolokwium z historii sztuki i cywilizacji, która swego czasu triumfowała w jednym z korytarzy remontowanej właśnie siedziby Centrum Kultury. Ku naszemu zdumieniu przedsięwzięcie to, mimo prac remontowych trwających w tych zabytkowych przestrzeniach, nic nie straciło ze swojego specyficznego charakteru, przeciwnie - zaistniałe zmiany wręcz podbijają jego pierwotny zamysł. Fragmentaryczny charakter pracy Tarkawiana uratował ją przed zupełnym niebytem, zagrażający tym rysunkom ze strony pneumatycznych młotów. Relacja zaistniała pomiędzy pozostawionymi rysunkami a szorstkością odsłoniętej cegły potęguje wrażenie autentycznego znaleziska. Całość wygląda jakby została odsłonięta spod warstwy tynku, z którym gdzieniegdzie odpadła słabiej utrwalona część fresku. Figlarny charakter idei sztuki Tarkawiana obecnie igra z powagą ekipy remontowej, jak i wzywanych przez nich ekspertów z dziedziny konserwacji zabytków. Póki co, nie natrafiliśmy w lokalnej prasie na żadne informacje wskazujące na konsternację ekipy tych specjalistów. Czekając na dziennikarską kaczkę, dzielimy się z Państwem naszym prywatnym „znaleziskiem”.







16:28, piotrek.pekala , wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 listopada 2011
Małgorzata Pomian - ICONS

otwarcie wystawy 18.11.2011 / godz. 18.00

wystawa czynna do 9 grudnia 2011 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00

 

ICONS

Według badań, które Jake Halpern cytuje w swojej książce Fame Junkies, większość nastolatek w USA wolałaby być sławna niż inteligentna. Połowa badanych uważa, że bardziej prestiżowym zajęciem jest posada asystentki gwiazdy niż praca profesora na uniwersytecie. Telewizja i prasa bombardują nas dobrymi radami jak żyć, jak się ubierać, co jeść i kiedy robić kupę. Poprzez codzienne pranie mózgu odbierany nam zostaje instynkt samozachowawczy. Człowiek, który chce uzyskać akceptację środowiska jest w stanie uwikłać się w niekończący pęd za bluzą, butem czy  torebką.

Nie jest dobrze nie stosować się do reguł panującej gry. Istnieje ryzyko zostania społecznie wyplutym na margines niezauważalności. Zgodnie z tym o czy przekonują nas w gazetach, prawdziwa kobieta to Zara, Bata, Taniec z gwiazdami, Louboutin i Hermes Birkin. Prawdziwy mężczyzna to drogi zegarek, grzywka Justina Biebera, Vistula, Bugatti, Red Bull i Canal Sport. 

Jako dziecko swojej epoki przedstawiam to, czym się karmię, czyli obrazki współczesnych świętych, błogosławionych, bogów i ich muzy - czyli postaci z gazet i internetu. Ludzie, których maluję, żyją w zupełnie innej rzeczywistości - sztucznie wykreowanym świecie. Zainteresowani nim ludzie mogą zapomnieć o rzeczywistości, która w starciu z błyskiem, bogactwem i rechotem bijącym z przekaźników traci na swej atrakcyjności. Podobnie jest z modlitwą. Ludzie oddający się jej doświadczają stanu chwilowej nieobecności. Zaryzykuję więc porównanie tych osobowości medialnych do świętych którym kiedyś oddawano cześć. Współcześni bogowie są nosicielami marek, które powinniśmy mieć by być tak piękni i szczęśliwi jak oni. 

Podczas pracy, przeprowadzam syntezę wyselekcjonowanych zdjęć. Bohaterom odbieram ich naturalne środowisko – wyjmuję ich z kontekstu w jakim się znajdują i przedstawiam na płaskim ikonicznym tle. Podobno w modzie i sztuce wszystko zostało już odkryte i wykorzystane a jedyne co można teraz robić to zestawiać ze sobą poznane elementy. Ośmielona tym twierdzeniem, pełnymi garściami czerpię z twórczości Andy'ego Warhola i tradycji pisania ikon, swobodnie dobierając korzystne dla mnie formy. Powierzchnię obrazu traktuję jak papier zdjęty z roli maszyny drukującej. 'Papier' ten jest niefortunnie przycięty, tworząc niechciane i nikomu niepotrzebne odrzuty.  

Małgorzata Daria Pomian

 

 

 

 

 

17:24, mlodeforumsztuki , teksty krytyczne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 października 2011
Ewa Gierasimiuk "Szkice kieszonkowe"

piątek / 21.10.2011 / godz. 18.00 / mfs



Ewa Gierasimiuk jest studentką IV roku malarstwa w Kolegium Sztuk Pięknych UMCS w Kazimierzu Dolnym.

Wystawa tematycznie odnosi się do kazimierskiego rynku, który malarka przemierza niemal codziennie. Ekspozycja zbudowana jest z kilkudziesięciu malutkich obrazów, których format mieści się pomiędzy wymiarami kartki pocztowej a pudełkiem zapałek. W tych malarskich miniaturach zawarty jest „duch” wróżb cyganek, obecnych na rynku i nieustannie zaczepiających turystów i mieszkańców Kazimierza. Na każdym z obrazów jest widoczna jakaś scenka, dość nieokreślona, zatopiona w mroku i czerni. Ledwo widoczne kontury postaci ujawniają jakieś tajemnicze rozmowy czy gesty a być może się jeszcze bardziej tajemne obrzędy.

Punktem wyjścia tego malarstwa był rzeczywiście rynek w Kazimierzu, ale jedynie w warstwie początkowej. W istocie, na obrazach nie ma ani Kazimierza, ani rynku, trudno identyfikowalne są również wymienione już cyganki. Malarstwo Ewy Gierasimiuk nie wiąże się stylistycznie z malarstwem stosowanym na rynku i w okolicznych galeriach raczej wynika z obserwacji zjawisk społeczno-socjologicznych na ograniczonej przestrzeni, stając się refleksją dość mroczną i zarazem zagadkową.

wystawa czynna do 10.11.2011 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


16:23, piotrek.pekala , zaproszenia
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 października 2011
Sigrun Jakubaschke w Galerii Białej

W ubiegłym tygodniu zawitała do galerii Sigrun Jakubaschke. Otwarcie wystawy, tej na co dzień mieszkającej w Hamburga artystki, przewidziane jest na piątkowy wieczór. Nie chcąc zdradzać finalnego kształtu wystawy ”Wandmalerei”, załączam kilka fotografii, na których widoczne są jedynie ślady, zapowiadające mające nastąpić wydarzenie.

Serdecznie zapraszamy!


  piątek / 7. 10. 2011 / godz. 18:00 / GB

13:09, piotrek.pekala , zaproszenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 września 2011
Krzysztof Turlewicz "Elektryfikacja"




Krzysztof Turlewicz ur. w 1983 roku w Lublinie, ukończył malarstwo na Wydziale Artystycznym UMCS w Lublinie (dyplom w pracowni prof. Tomasza Zawadzkiego w 2010). Do tej pory miał już dwie wystawy indywidualne oraz uczestniczył w kilku wystawach zbiorowych. Zajmuje się malarstwem tworząc zwykle rozbudowane, tematyczne cykle. Geometryczne, monochromatyczne, wyciszone obrazy oparte są na rzeczywistych formach typu schody, okna, barierki itp. Powtarzające się ciągle elementy formalne stają się rodzajem subtelnej obsesji, która zamienia elementy rzeczywiste w abstrakcyjne układy brył i form symbolicznych.

 


Najnowszy cykl obrazów "Elektryfikacja" (wg. autora) odnosi się do procesu rozwoju sieci elektrycznej. Przedstawione na neutralnych, szarych tłach, ujęte w sposób sylwetowy elementy infrastruktury reprezentują cały ‘kablowy’ dorobek cywilizacyjny, który mimo swej wspaniałości powoli ustępuje pola niewidocznym instalacjom podziemnym. Uchwycone w sposób graficzny, a nawet fotograficzny, stają się wizualnie atrakcyjne, na nowo dostrzegalne po długim czasie bycia oczywistym elementem tła naszej rzeczywistości. Elementem, który powoli będzie znikał. Ten właśnie stan, stał się podstawowym motywem tych obrazów. Wszelkie słupy z drutami, lampami, kablami itd. zespoliły się tak mocno z naszym krajobrazem, że aż trudno uwierzyć, iż ten malowniczy i jakże konstrukcyjny związek może ulec rozerwaniu. Na wystawie występują również realne elementy elektrycznych sieci, które łączą obrazy w spójną całość.


 

otwarcie wystawy / piątek / 23.09.2011 / godz. 18.00

wystawa czynna do 14 października 2011 / w godz. 11.00–17.00 / od poniedziałku do soboty

21:18, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 sierpnia 2011
ostatnie dni lata...

Po letniej przerwie, wracając z wakacyjnych rozjazdów, Galeria Biała z nowymi siłami przygotowuje się do kolejnego, obfitującego w nowe atrakcje, sezonu.  

W oczekiwaniu na pierwszą powakacyjna wystawę, tych z Państwa, którzy jeszcze nie widzieli, zapraszamy na wciąż trwającą ekspozycję norweskiej artystki Hege Lonne pt. „Formy równoważne”. Wystawa została przedłużona do 19 września, czyli prawie do równonocy jesiennej, kiedy to formami zrównoważonymi staną się obydwie półkule naszego globu. W tym czasie staniemy się świadkami rozpoczynającej się astronomicznej jesieni. Słońce wejdzie wtedy w astrologiczny znak Wagi, wygładzając ostre formy wakacyjnej opalenizny. Bezlistne drzewa na wystawie Loenne skutecznie, jak sądzę, wprowadzą Państwa w jesienny klimat, który nam z kolei, kojarzy się przede wszystkim z okresem wytężonej pracy. Zadań, wobec których stoimy odważnie, niczym Ziemia mająca po raz kolejny okrążyć Słońce:)



Serdecznie zapraszamy!

Galeria Biała

czwartek, 21 lipca 2011
Make Food Not Bombs! – Robert Kuśmirowski w Warsztatch Kultury

Budynek londyńskiego Barbican Centre stoi w miejscu, które zostało bardzo zniszczone w trakcie bombardowań podczas II Wojny Światowej. We wrześniu 2009 roku Robert Kuśmirowski zamienił galerię The Curve w bunkier przypominający te z czasów II wojny. Pięć lat wcześniej, podczas wystawy w Zamku Ujazdowskim, zbudował studnię, celowo nawiązując do cysterny przy CSW. Przygotowując wystawę „Humanbomber” w Warsztatach Kultury również nie zrezygnował z nawiązania do historii i pierwotnego przeznaczenia tego budynku. W budynku Warsztatów miały się mieścić Zakłady Zbrojeniowe, które jednak nie zostały oddane do produkcji, a hala została podarowana Zespołowi Szkół Mechanicznych do prowadzenia warsztatów. Miejsce to nie straciło jednak charakteru militarnego, gdyż nieświadomi niczego uczniowie byli szkoleni na kadry niezbędne w razie ewentualnego zagrożenia bezpieczeństwa państwa.

 


Sam artysta w latach 1988-1990 odbywał w lubelskich warsztatach praktyki w zakresie obróbki skrawaniem, budowy maszyn i mechaniki precyzyjnej. Na wystawie „Humanbomber” możemy zobaczyć obiekty związane z tym okresem życia artysty, np. młotek, plombownica, dokumentacja techniczna. Wystawa ta nie sprowadza się jednak to sentymentalnej podróży w okres jego młodości. Robert Kuśmirowski skonstruował w hali Warsztatów różne pomieszczenia, które służą człowiekowi do mieszkania lub pracy. Na środku sali stoi drewniana chata pokryta strzechą, którą artysta przewiózł spod Parczewa. Ta wiejska chałupa dzieli przestrzeń wystawienniczą na dwie części. Z jednej strony mamy świat przypominający starą wieś – zabita deskami drewniana szopa, stary magiel, latarnia na drewnianym słupie, która oświetla tą część budynku ciepłym światłem. Poi drugiej stronie znajdują się dwa metalowe kontenery, w których mieszczą się stanowiska pracy do obróbki metalu i drewna oraz portiernia. Za chałupą znajdują się jeszcze dwa pomieszczenia, do których widz może zajrzeć wyłącznie poprzez wizjer – sala więzienna i wojskowy bunkier.



Ludzie pracujący w tych miejscach, podobnie jak uczniowie z zakładów mechanicznych, są elementami większej maszyny. Możliwe że ich prosta i pozornie niewinna praca składa się na funkcjonowanie czegoś, co może okazać się niebezpieczne. Artysta być może sięga tu do często podejmowanego zagadnienia w myśli XX wieku – Spengler, Jaspers, Heidegger i inni pisali o tym, że w epoce technicznej wytwory pracy człowieka zwracają się w końcu przeciwko niemu (najlepszym przykładem takiego wytwory jest oczywiście bomba atomowa).

Na wystawie można zobaczyć jednak miejsca, które stają się swego rodzaju azylem dla tych, którzy nie chcą być trybikami w maszynie. Jedno z takich miejsc to zabita deskami szopa, która jest repliką chaty anarchisty Teda Kaczynskiego znanego jako Unabomber. Kaczynski był amerykańskim terrorystą, który sprzeciwiał się postępowi technicznemu i wynikającemu z niego złu. Mieszkał w chacie w Montanie, gdzie konstruował bomby, które następnie wysyłał do ludzi w drewnianych paczkach. Ted Kaczynski mieszkając w Montanie prowadził prosty, niemal dziki tryb życia.


Miejscem, w którym człowiek także zostaje usytuowany niejako poza systemem jest cela więzienna. Osadzeni walczą z systemem, są dla niego szkodliwi, a nawet niebezpieczni. Cela więzienna paradoksalnie staje się miejscem, w którym można znaleźć wolność. Niemniej jednak życie anarchisty, terrorysty czy więźnia jest wolne jedynie pozornie. Choć działają na szkodę systemu i starają się zaburzyć funkcjonowanie „machiny” są oni jednak jej wytworem. Ted Kaczynski walczył ze stechnicyzowanym społeczeństwem za pomocą obiektów technicznych, walczył z systemem za pomocą bomb, które same w sobie są pewnymi systemami. Unabomber stał się swoją własną bombą w drewnianym pudełku.


Życie, które wybiera więzień czy terrorysta, jest życiem w odosobnieniu, w zamknięciu – w klatce. Klatkami są także miejsca pracy człowieka. Nie chodzi tu tylko o ograniczenia przestrzenne, ale przede wszystkim o brak możliwości wolnej decyzji. Trudno określić, czy człowiek czuje się bardziej zniewolony przez fakt zamknięcia przez parę lat w bunkrze, w ramach odbywania służby wojskowej, czy też przez fakt braku możliwości odmowy, gdyż ta równałaby się zamknięciu w innej klatce. Życie człowieka można porównać do wędrowania pomiędzy różnymi klatkami. Zmiana decyzji równa się zamianie jednej klatki na inną – choć może większą, wygodniejszą. Na taką interpretację wystawy naprowadzają kolejne obiekty umieszczone przez artystę w hali Warsztatów Kultury – trzy klatki na myszy, od najbardziej „prymitywnej” do bardziej „designerskiej”, przemyślanej i humanitarnej.

W tym momencie warto wrócić do centralnego obiektu – do wiejskiej chałupy. Wydaje się, że to jedyne miejsce, które może być prawdziwym azylem dla ludzi zamkniętych w klatkach. To wrażenie dodatkowo wzmaga postawienie chaty na wzniesieniu z ziemi porośniętej trawą – przypomina to wyspę, albo oazę na pustyni. Każdy dom jest w jakiś sposób azylem, bezpieczną przestrzenią, zamkniętą i niedostępną dla nieproszonych gości. Gospodarstwo chłopa jest azylem podwójnym – nie tylko jako dom, ale także jako miejsce pracy człowieka, który jest w najmniejszym stopniu zaangażowany w służbę na rzecz „maszyny”.


Robert Kuśmirowski w swoich artystycznych działaniach sięga do różnych okresów historycznych – w tym wypadku genialny fałszerz wziął na warsztat czasy fałszowania historii, czyli okres PRL-u. W tym okresie na polskich wsiach wciąż można było zobaczyć chałupy pokryte strzechą jednak stawały się reliktami przeszłości. Być może pokazanie takiej chaty w Warsztatach Kultury miało w pewien sposób pokazać tęsknotę artysty za czasami, w których owa wspomniana „maszyna” nie działała jeszcze tak sprawnie i nie wszystko miała pod swoją kontrolą. Powrotu do takiej sytuacji pragnął także Unabomber.


W tekście na temat wystawy Robert Kuśmirowski napisał: „ Tak powstały konglomerat budynków do wystawy, nie powinien być obciążony szkolną narracją i nie będzie „opowiedziany” wprost. Będzie pozbawiony wszystkich naleciałości i wyższych idei, jakie mogłyby ciążyć na odbiorcy. Wolę zmuszać do badań nad zasianą już głuszą i do formowania wiedzy pod własnym, przez lata ułożonym, przekonaniem.” W odpowiedzi na to wyzwanie artysty powstał ten tekst, który jest jedynie jedną z wielu interpretacji wystawy „Humanbomber”.

                                                                                                   Aneta Kopczacka

wtorek, 28 czerwca 2011
Emilia Kołowiecka "Kolekcja wizerunków osób i rzeczy" oraz Ewelina Wojdyło "Subtelności ryżowej komnaty"

wystawy czynne do 15 lipca 2011 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00

15:34, piotrek.pekala , wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 czerwca 2011
Soul Asylum, czyli o wystawie "Azyl" Konrada Maciejewicza

Na wystawie „Azyl”, Konrad Maciejewicz prezentuje nam kolaże i wycinanki. Wykorzystuje w nich wyłącznie wycinki ze starych gazet, które przez wiele lat zbierał. Teraz, materiały do swoich dzieł kupuje np. przez Internet – są to pisma ilustrowane, głównie kobiece, nawet sprzed 40 lat. Artysta przypisuje pewne znaczenie już samemu zbieraniu czasopism i ich wyszukiwaniu. W fotografiach ze starych gazet interesująca jest dla niego ich faktura i kolorystyka – zarówno „pierwotna”, jak i ta, która jest efektem działania czasu. W przypadku prezentowanych kolaży mamy do czynienia z fragmentami jakiegoś „materiału” – tkaniny, włosów, skóry, itd –, któremu autor sam nadaje kształt, niż z wyciętymi w całości obiektami. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że widzimy abstrakcyjne, barwne kompozycje, wśród których na pierwszy plan wysuwa się postać ludzka. Dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się pracom, możemy zauważyć, że te abstrakcyjne formy przypominają swoim kształtem i kolorem fekalia, wnętrzności, czy też motywy falliczne.

Na wystawie „Azyl” zobaczyć możemy 22 prace. Są one rozwieszone w trzech niewielkich salach dosyć obskurnej piwnicy budynku Centrum Kultury. Aby przestrzeń nabrała bardziej domowego, przytulnego charakteru, Konrad Maciejewicz wytapetował dwie ściany w galerii. Wybrał tapety w stylu retro – wzorzyste, o ciepłych, złotawo-beżowych barwach. W ostatniej sali zawieszona została także bordowa zasłona. Te zabiegi sprawiają, że przestrzeń wystawiennicza staje się bardziej intymna i przypomina stary, opuszczony dom.

Prace Konrada Maciejwicza są niezwykle niepokojące. Sam mówi, że wpływ na nie miały jego osobiste tragedie. Środowisko, w jakim umieszcza bohaterów swoich przedstawień, to głównie dom. Nie jest on jednak tytułowym azylem dla tych ludzi. Postacie z jego obrazów desperacko potrzebują azylu, jednak mamy wrażenie, że w żadnym miejscu nie zaznają spokoju. Azyl należy się tym, którzy są ścigani – ci ludzie są prześladowani przez swoje własne lęki, traumy, grzechy… Są oni w samym centrum tragicznych wydarzeń, choć siedzą we własnych, przytulnych domach, we własnych łóżkach oraz ubrani są w ciepłe swetry.

Artysta pokazuje głównie postaci kobiece. Jeden z kolaży przedstawia leżącą młodą dziewczynę z kręconymi włosami, która zjada fekalia. Jej twarz jest nimi ubrudzona. Dziewczyna wygląda na ciężarną. Przedstawienie to pomimo tak silnego wydźwięku nie obrzydza i nasuwa mi skojarzenia z huastecką i aztecką boginią. Bogini ta, nazywana przez Indian Huasteków Tlazolteotl, w mitologii azteckiej nosi imię Ixcuina. Określa się ją jednak także jako „zjadaczkę nieczystości” – była boginią brudu, hazardu, rozpusty, śmierci, ale także boginią płodności, miłości, rozkoszy. Była uosobieniem zarówno sił niszczycielskich, jak i twórczych. Jako zjadaczka nieczystości uwalniała ludzi od ich lęków, nieczystych myśli, grzechów, choć także zsyłała choroby i obdzierała żywcem ze skóry.

Młoda dziewczyna z obrazu Maciejewicza zjada nieczystości, ale jednocześnie w jej łonie rozwija się nowy człowiek. Potrafi zamienić brud i śmierć w nowe, nieskalane niczym życie. Idąc tym tropem warto zwrócić uwagę na medium artysty. Stare gazety, które wykorzystuje Maciejewicz są „brudem”. Życie gazety jest krótkie i bardzo szybko staje się ona tylko śmieciem. Artysta biorąc do ręki owe „śmieci” i „niszcząc” je jeszcze bardziej poprzez wydzieranie, wycinanie i klejenie, daje im nowe życie. To życie jest całkiem nowe, czyste – nie funkcjonują one już jako śmieci, ale jako dzieło sztuki, które podlega specjalnemu traktowaniu. Autor dał im więc nie tylko drugie życie, ale także nadał im nowe znaczenie. Pomieszczenie galeryjne jest dla nich tytułowym azylem – w tym miejscu są bezpieczne, nietykalne. Przez taki sam proces muszą przejść bohaterowie obrazów, aby pozbyć się swoich prześladowców – jeśli chcą rozpocząć nowe życie, muszą najpierw przyjąć i przetrawić swoje „nieczystości”.

Inny z obrazów ukazuje ubraną w szlafrok dorosłą kobietę, która przygotowuje „posiłek”. Tym „posiłkiem” są jednak ludzkie odchody, które wpadają do metalowej miski prosto z obnażonych pośladków, które zdają się nie należeć do nikogo i według mnie, pełnią tu bardziej rolę sprzętu gospodarstwa domowego. Kobieta jednak ze strachem patrzy w drugą stronę – w stronę czegoś tajemniczego, co budzi w niej większe przerażenie i obrzydzenie niż konieczność zjedzenia miski pełnej odchodów.

Jednym z ciekawszych obiektów jest obraz, na którym również widzimy kobietę. Jest ona w niezwykłej pozycji i w niezwykłym otoczeniu – wokół niej jest pełno poskręcanych szmat i gałganów, które układają się w kształt jelita. Kobieta jest częścią tego jelita. Obraz ten ma przepiękną, płynną kompozycję, a kobieta wygląda na mniej przerażoną niż inne bohaterki cyklu Azyl. Z tego obrazu bije pewna harmonia – być może ta kobieta reprezentuje moment trawienia-oczyszczania. Zaplątana w szmaciane jelita wygląda jakby zasypiała w ciepłej pościeli.

Nie wszystkie obrazy na wystawie pokazują nam świat „domowego zacisza”. Na dwóch kolażach pojawia się motyw okna. Trudno jest jednak powiedzieć, czy okno to ukazane jest od strony wnętrza domu, czy z zewnątrz. Na jednym z nich, w oknie tym stoi dziewczyna. Takie przedstawienie od razu nasuwa mi skojarzenie z obrazami Caspara Davida Friedricha i innych romantyków, którzy pokazywali niebezpieczną, dziką przestrzeń od strony jakiegoś bezpiecznego, przytulnego miejsca. W przypadku obrazu Konrada Maciejewcza nie mamy żadnej bezpiecznej „przystani”. Wokół dziewczyny wiją się ciemnozielone, najeżone kolcami rośliny, które wyglądają jak macki tajemniczego potwora. Dziewczynę wciąga do okna jakaś ręka. Z kolei na drugim, podobnym obrazie, widzimy już tylko otwartą pustą przestrzeń i te groźne rośliny.

Pomimo ukazania tak mocnych tematów, kolaże te nie odrzucają. Są pięknie skomponowane. Dzięki zamalowaniu tła wyglądają jakby były trójwymiarowe. Warto zwrócić uwagę także na układ prac – on staje się także kluczem do ich odczytania. Pierwszym obrazem, który widzimy (i który znajduje się także na plakatach i ulotkach informujących o wystawie) jest wizerunek kobiety ubranej w ciepły sweter i leżącej na poduszce. Na jej brzuchu leży miska wypełniona jabłkami, które wysypują się z niej i wpadają przerażonej kobiecie do gardła. Na tym obrazie nie ma jeszcze ukazanych wnętrzności, odchodów i innych rzeczy budzących odrazę. Można uznać więc, że obraz ten ukazuje nam początek tych wszystkich lęków i nieczystości – pokarm, który zostanie przetrawiony. Znamienne jest to, że jest to jabłko – symbol grzechu pierworodnego. Przechodząc przez kolejne sale, musimy zmierzyć się z traumami innych bohaterów. Każdy obraz jest bardzo wyrazisty i pobudzający, więc ta „podróż” sama w sobie jest dla odbiorcy pewnym procesem oswajania lęków. Ostatnim obrazem, który widzimy przed wyjściem, jest kolaż przedstawiający omawianą już w tekście ciężarną dziewczynę zjadającą fekalia. W tej samej sali widzimy więc początek i koniec tej „drogi przez mękę” – zjedzenie pierwszego jabłka oraz kiełkujące nowe, czyste życie.                                                     

                                                                                                     Aneta Kopczacka

piątek, 20 maja 2011
Konrad Maciejewicz - Azyl
otwarcie wystawy / piątek / 20.05.2011 / godz. 18.00

Tytułowy "azyl" to miejsce, którego szukają bezskutecznie postacie na jego pracach, szukają schronienia, ukrywają się w trudno identyfikowalnych przestrzeniach lub pod nie mniej zagadkowymi przedmiotami.

Tematyka prac jest nierozerwalnie związana ze sposobem ich powstawania. Autor używa materiałów, które są nikomu niepotrzebne, są znalezionymi odpadami, starymi często zniszczonymi gazetami. Powycinane z nich elementy stają się czymś innym niż były, stają się treścią collage'ów. Dla autora jest również ważny sam fakt zbierania czy wyszukiwania starych gazet, i wycinanie z nich motywów, które tam właśnie
znajduje.

Konrad Maciejewicz ur. w 1980 r. jest absolwentem Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie, dyplom z grafiki obronił w 2004 roku.
Obecna wystawa jest jego artystycznym debiutem.


Wystawa czynna do 10 czerwca 2011 od poniedziałku do soboty w godzinach 11 – 17.

13:57, piotrek.pekala , zaproszenia
Link Komentarze (1) »
sobota, 02 kwietnia 2011
Hanna Bytniewska - Potencjał=Energia=Przemieszczenie. Czyli "Sorry Not Yet Recyclable”

otwarcie wystawy / piątek / 8.04.2011 / godz. 18.00

W swoich pracach wykorzystuje ponownie – na zasadzie recyklingu – zasłyszane wypowiedzi, komunikaty oraz symbole kultury masowej zestawiając je w inne, mniej oczywiste konfiguracje w kontekście sztuki. Tytuł wystawy: „Sorry Not Yet Recyclable” to napis, który widnieje na opakowaniach nie nadających się do ponownego przetworzenia. To hasło odnosi się do dysonansu między tym co jest recyklingowane, czyli jest w pewny obiegu (cycle), a tym, co w nim nie jest.

Plastikowe i papierowe opakowania są „recyclable”, nadają się do ponownego wprowadzenia w obieg, natomiast ludzie, myśli, uczucia a w tym kontekście również sztuka, wydają się być zupełnie nie przydatne, nie podlegają recyklingowi.

Sama autorka tak określa ten proces:

„Chodzi mi o pewną dewaluację zarówno wartości, jak i ludzi. Plastikowe i papierowe opakowania są >>recyclable<<, nadają się do ponownego wprowadzenia w obieg, natomiast ludzie, myśli, uczucia czy sztuka wydaje się być zupełnie nie przydatna. A przecież są to kategorie wyjątkowe, fundamentalne i przez to cenne. A jednak w obiegu kulturowym wydają się mieć niższą wartość niż to, co można wykorzystać w sposób widoczny i bardziej namacalny.

Tak samo utylizacja to ponowne wykorzystanie odpadów do stworzenia czegoś nowego  czy też energii. I to co wydaje się nosić ten największy potencjał energetyczny w kontekście społecznym czy kulturowym - ludzie, ich myśli, możliwości, potencjał kreatywny-traci na wartości a jednocześnie utylizacja odpadów przemysłowych, materialnych jest coraz bardziej w modzie. A obraz? sztuka do niedawna stanowiła w pewnym stopniu wartość sama w sobie, była katalizatorem, prowokacją myśli i uczuć. Ale to, co niegdyś prowokowało, już nie prowokuje. Obrazy opanowały naszą kulturę tak bardzo, że stajemy się na nie naturalnie znieczuleni, i to nie istotne czy to bilboard, reklama czy sztuka.

A napis ten pochodzi z opakowań, które nie nadają się do recyklingu.

I'm not a plastic bag to hasło z torby bawełnianej sprzedawanej w angielskim supermarkecie jako alternatywa dla toreb plastikowych. Kiedy fotografie gwiazd takich jak Keira Knightley pojawiły się w angielskich brukowcach, pod supermarketami pojawiły się olbrzymie kolejki. Ze zwykłej torby na zakupy za 5 funtów przemieniła się w symbol, hm, świadomości ekologicznej? a wg mnie raczej obiekt kultu modowego, za 200 funtów. A w kontekście obrazu, na którym jest dziewczyna, to pewien komunikat: >>
tak, nie jestem plastikowa torba...ale czy to dobrze czy źle?<<, bo to być może oznacza moją bezużyteczność? A z drugiej strony jest to >>zrecyklingowanie<< tego właśnie komunikatu z torby, ponowne go użycie, w zupełnie innym kontekście, który nadaje mu nowe znaczenie.”

Jan Gryka

Hanna Bytniewska urodzona w 1983 roku. W 2008 ukończyła Edukację Artystyczną w zakresie Sztuk Plastycznych na Wydziale Artystycznym UMCS w Lublinie. Dyplom zrealizowała z fotografii pod kierunkiem ad. II st. Ireny Nawrot-Trzcińskiej.





wystawa czynna do 29 kwietnia 2011 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00

15:19, piotrek.pekala , zaproszenia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 marca 2011
Jacek Wierzchoś "Miejsce"

otwarcie wystawy / piątek / 11.03.2011 / godz. 18.00

Jacek Wierzchoś urodził się w 1981 roku. Jest absolwentem Wydziału Artystycznego UMCS, który ukończył w 2009 r. dyplomem multimedialnym, w Zakładzie Mediów Cyfrowych pod kierunkiem prof. Grzegorza D. Mazurka.

Na obecnej wystawie w Młodym Forum Sztuki Galerii Białej, prezentuje czarno-białe fotografie. Jest to pierwsza część rozbudowanego cyklu pt. Miejsca, który dotyczy różnych, instytucjonalnych sytuacji. Owe miejsca właśnie, autor fotografuje wyłącznie wówczas kiedy są tymczasowo nieczynne. Nie są to przestrzenie całkowicie opuszczone czy zdegradowane ale właśnie takie, które przechodzą z rąk do rąk. Tak jak ma to miejsce w szpitalu podczas zmiany personelu, następuje wtedy moment opustoszenia. Jedna zmiana kończy pracę a następna już zaczyna ale ludzi jeszcze nie widać. Autor wkrada się z aparatem pomiędzy rutynowe zdarzenia, między jakieś powtarzające się fazy i próbuje uchwycić ten stan przejściowy: tuż po zakończeniu a zaraz przed rozpoczęciem. Ten moment zawieszenia, kiedy występuje chwilowy zanik jakichkolwiek procesów jest bardzo krótki. Wówczas powstają serie fotografii czarno-białych, na których np. szpital wygląda zupełnie inaczej niż zwykle, czyli w czasie kiedy pracują tam ludzie. Ledwo oświetlone przestrzenie raczej budzą traumatyczną grozę niż kojarzą się z miejscem gdzie ratuje się życie.

Według autora rzecz jednakże nie musi być interpretowana w powyższy sposób: Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że nie kierowałem się żadnymi założeniami "tymczasowo nieczynnych miejsc" a jedynie fotografowałem zwyczajne pomieszczenia, budując obraz zafascynowany grą światła i cienia gdzie inspiracji trzeba szukać w malarstwie baroku.

Cały cykl Miejsca obejmuje zakład kamieniarski, ośrodek sportowy, plac zabaw, szpital, klatkę schodową, pracownię, warsztat samochodowy i inne podobne.

Jan Gryka

wystawa czynna do 1 kwietnia 2011 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00


17:55, piotrek.pekala , zaproszenia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 lutego 2011
Joanna Wac "Stany Skupienia"

otwarcie wystawy / piątek / 11.02.2011 / godz. 18.00

Galeria Biała / ul. Narutowicza 32 / 20-016 Lublin


Stany Skupienia albo poetyka żywiołu

W końcu jednak radosne uczucie wolności oferowanej przez bezprzedmiotowość porwało mnie w tę „pustynię”, gdzie nic nie jest rzeczywiste prócz doznania... I to stało się treścią mego życia.

Kazimierz Malewicz

Cienka linia przebiega pomiędzy realistycznym przedstawieniem a abstrakcją. Niezależnie od tego, jak bardzo obie te tendencje mogłyby się wydawać odległe, znajdują się w niedalekim od siebie położeniu; połączone są siecią wzajemnych relacji.

***

Abstrakcja jest u Wac zasłoną „realnego” świata. Funkcjonuje jako odznaczające się na wodzie zarysy fal, unosząca się nad nią mgła, czy też unoszone przez silny wiatr strugi wody, kiedy to przestajemy odróżniać je od padającej na nas mżawki. Jednakże w żadnym z eksponowanych płócien (póki co) syntetyczna, niefiguratywna warstwa, nie opuszcza realnego backgroundu. Artystka umiejętnie obrazuje przechodzenie z jednego stanu w kolejny, niemniej jednak nie pozwala sobie na zupełną zmianę spojrzenia. W ten sposób ukazuje napięcie tworzące się pomiędzy rodzajami przedstawienia.

Sytuację tę porównać można do widoku rozmarzającego jeziora albo rzeki, kiedy to utrzymująca się na powierzchni cienka warstwa lodu umożliwia już, jak przez szybę, obserwację zmieniającego się nurtu. Podobnie rzecz się ma ze stanem, kiedy to szadź pokrywa drzewa czy trawy. Poprzez nowe spontaniczne białe, czy też przeźroczyste, formy poznajemy znajome kształty zieleni. Obecność takiego desygnatu, mimo iż niewidoczna, bezpośrednio wpływa na formę unieruchamiającej go bieli.

Taki proces tworzenia się pewnego naddatku, czy przeciwnie, emancypacji takiego stanu skupienia z „zamarzającej” rzeczywistości, który narasta na mimetycznym, przedstawionym obrazie natury, jednakże się od niego w zupełności nie uwalnia, można zaobserwować już chociażby w dziele Caspara Davida Friedricha pt. Mnich na brzegu morza (1808-10). Friedrichowi postać zakonnika potrzebna była prawdopodobnie po to, aby wzmocnić kontemplatywny wymiar jego dzieła. Oto widzimy mnicha przechadzającego się podczas burzy brzegiem morza, a myśli jego krążące wokół kruchości jednostki ludzkiej, w obliczu potęgi przyrody są odbiciem tego, co ostatecznie widzimy na obrazie.

Z obrazem Friedricha twórczość artystki wydaje się być spokrewniona poprzez próbę uchwycenia zjawiska mglistych dali. Gdyż jak pisał o nich Hölderlin:

Wypływamy na morze by sycić się wolną przestrzenią,                                                  Za burtą drży i faluje bez końca bezmiar mórz

Zostawiając wszystkie inne piętrzące się motywy zawarte w tym dziele, chciałbym teraz zastanowić się, czy można odnaleźć wspólne elementy, łączące go z pracami omawianej artystki. Jak już zauważyłem we wstępie, obrazy Wac oprócz głównego żywiołu wody, zawierają również informacje na temat drugiego. Wiatr poruszający wodą jest niematerialnym, lecz również „pierwszoplanowym” bohaterem. Całemu spektaklowi przygląda się człowiek stojący na kolejnym, implikowanym w obrazie żywiole. Obecna poza kadrem ziemia decyduje o paradoksalnej stabilności tych efemerycznych przedstawień i utrzymuje w pozycji pionowej widza owych osobliwych pejzaży.

Dematerializacji w obrazach Wac, która jak wspomniałem, konsekwentnie umieszcza figury ludzkie w przestrzeni swoich obrazów, ulega również mnich. Nie mniej jednak, po dłuższym wpatrywaniu się w pulsującą grę odcieni, jesteśmy w stanie odnaleźć owej postaci ślad. Postać z obrazu niemieckiego malarza ulega tutaj rozpłynięciu w samym jego spojrzeniu. Staje się jedynie wiązką wrażeń. Wac podchodzi bliżej oceanu, tak blisko, że aż grunt osuwa się spod nóg, nie mieszcząc się w kadrze. Ten „wielki błękit” pozostawia wrażenie, następnie jego wspomnienie zostaje utrwalone na płótnie - obraz morza odtworzony pod tego wrażenia „ciśnieniem”.

Decydujące są wrażenia... - pisze Malewicz – i w ten oto sposób sztuka dochodzi do przedstawienia bezprzedmiotowego (…).

Jednakże Wac w swoich obrazach nie przekracza granicy, za którą roztacza się jedynie suprematyczna bezprzedmiotowość. Niemniej jednak, powstałe abstrakcyjne formy, w postaci akcentów zaznaczonych na naturze, które jednak się od niej zupełnie nie odrywają, teraz zaczynają się nam jawić jako ślad narosłego na niej wrażenia. Znaki te odsłaniają swój podwójny rodowód: odsyłają w równym stopniu do widzianego krajobrazu, jak i do rozpuszczającego się w nim podmiotu. Redukcja człowieka jednocześnie powoduje jego spotęgowanie poprzez utożsamienie go z konfrontowaną potęgą. Po raz kolejny sprawdza się minimalistyczne hasło less is more. Siła obrazów Wac polega na uchwyceniu tych dwóch tendencji; zasłonięciu roztaczającej się dali, pół-przeźroczystym punktem zbiegu „perspektywy” patrzącego nań oka. Dali, która zamknięta w suterenie przy Narutowicza 32, jeszcze mocniej przyzywa swoim bezkresem konfrontujące się    z nią oko.

Piotr Pękala

Joanna Wac (ur.1984 w Lublinie) absolwentka poznańskiej ASP na wydziale Architektura i Wzornictwo. Przez cały okres studiów uczęszczała do pracowni malarstwa Piotra C. Kowalskiego.

wystawa czynna do 4 marca 2011 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00




20:21, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 stycznia 2011
WIEŻA BAB L spotkanie V

Dyskusja na temat książki Ewy Toniak pt. "Olbrzymki: kobiety i socrealizm"   poniedziałek / 17.01.20110 / godz. 18.00 Galeria Biała


w dyskusja wzięli udział:
dr Magdalena Dąbrowska / Instytut Kulturoznawstwa UMCS /
redaktorka książki „Praktyki męskości”, Wyd. WiE, 2010
dr Sylwia Nadgrodkiewicz / Instytut Politologii UMCS / autorka książki „Seyla Benhabib - feminizm i polityka”, 2010

dr Tomek Kitliński / Instytut Filozofii UMCS /
Krytyka Polityczna Oddział Lubelski / współautor (z dr. Pawłem Leszkowiczem)
książki „Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce”.
15:23, piotrek.pekala , wydarzenia
Link Komentarze (1) »
Przemysław Sasin Legion

Autor przyjmuje w swoim malarstwie zasadę, że w kształcie twarzy zawiera się nieomal wszystko. Dlatego podstawową tematyką jego prac malarskich i rysunkowych jest autoportret, który staje się systematyczną osobistą notatką stanów emocjonalnych nawiązujących do epizodycznej postaci biblijnej, którą był Legion. Mieszkaniec Gerazy, opętany przez demony, stał się pretekstem do ukazania metafory artysty udręczonego przez swoje emocje i stany wewnętrzne.







Przemysław Sasin (ur.1987) jest absolwentem grafiki na studiach licencjackich KSP UMCS w Kazimierzu Dolnym. Uprawia rysunek, grafikę i malarstwo. Obecnie student II roku studiów uzupełniających na kierunku grafika ISP WA UMCS w Lublinie.

wystawa czynna do 4 lutego 2011
od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00
14:39, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 grudnia 2010
Angelika Marianna Milaniuk-Mitruk - I Love You

 

Prezentowany cykl obrazów olejnych jest kontynuacją Déjà vu - cyklu, który był częścią jej pracy dyplomowej z malarstwa na Wydziale Artystycznym UMCS w Lublinie w 2008 roku. Prace te powstały w oparciu o faktyczne materiały, znalezione w mediach elektronicznych, na zasadzie wpisywania szukanej frazy w Google i sprawdzania wyników tego  zapytania.

Angelika Marianna Milaniuk-Mitruk (ur. 1984) mieszka i pracuje w Lublinie.


wystawa czynna do 7 stycznia 2011 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00

12:57, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 grudnia 2010
Deformacje Alicji Pulik

Kilka prac Alicji Pulik pokazanych na wystawie, która właśnie trwa w ramach Młodego Forum Sztuki Galerii Białej porusza problem deformacji. Dzieje się to, niejako na marginesie głównego zagadnienia, jaki studentka postawiła sobie podczas realizacji opisywanego projektu. Pulik postanowiła stworzyć szereg autoportretów zainspirowanych zdjęciami, które powstały w wyniku użycia aparatu telefonicznego zainstalowanego w telefonach komórkowych. Powstałe figury, w niektórych pracach znacznie odbiegają od (nazwijmy je „realnego”) fotograficznego odzwierciedlenia, a w kilku miejscach przechadza we wręcz abstrakcyjne formy.

Parmigianino, Autoportret w wypukłym zwierciadle, ok. 1524

Włoski artysta Parmigianino w 1524 roku namalował swój autoportret (reprodukcja powyżej), na którym wygląda jakby przeglądał się w wypukłym lustrze. Dzisiaj możemy powiedzieć, iż powstały obraz wygląda jakby został zrobiona przy użyciu szerokokątnego obiektywem. Ręka, która znalazła się bliżej „soczewki obiektywu”, została odtworzona większa proporcjonalnym stosunku do reszty ciała zaburzając tym samym realizm odbijającego się oblicza.

Francis Bacon, Autoportret, 1969

Kilka wieków po nim (że pozwolę sobie uczynić ten upraszczający skok) Francis Bacon, aby wziąć jeden z bardziej znanych przykładów, uczulił z deformacji swojej, ale również innych twarzy strategie artystyczną, która pozwalała mu w ten sposób odsłonić psychologiczny rys portretowanych postaci. Mówiąc inaczej zrezygnował z realnego przedstawienia na rzecz odsłonięcia innych (ujmując rzecz najprościej jak się da) bardziej wewnętrznych struktur uwiecznianej postaci.

Laura Pawela, REALLAURA , 2002 - 2004

Rozpatrując obrazy Pulik z innej strony, czyli od strony obrazów wygenerowanych przez telefon komórkowy, należy z pewnością wskazać na twórczość Laury Paweli. Ta współcześnie działająca artystka zbudowała obiekty w postaci lightboksów, które stanowiły część szerszego intermedialnego projektu o nazwie Reallaura (2002-2004). Cykl tych prac, tak jak go widzę, był próbą utworzenia krytycznego obrazu współczesnego społeczeństwa. Do tego celu Pawela wykorzystała powszechnie jeszcze wtedy występującą w telefonach komórkowych charakterystyczną grafikę charakteryzującą się bardzo niską rozdzielczością. Używając własnej osoby, jak i innych postaci stworzyła „obrazy”, w których dostrzegamy każdy pojedynczy piksel, a towarzyszące im napisy zostały utworzone z jednej linii tych malutkich kwadratów.

Echa powyższych strategii odnajdujemy w bieżącej wystawie w Galerii Białej. Osobiście wolę te płótna, na których studentka zrezygnowała z dosłownego cytowania obudowy telefonu, a dała się ponieść, że tak powiem, fantazji w kreacji własnego oblicza, jednocześnie wydobywając techniczne niedoskonałości aparatów tego typu. Zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej zasygnalizować obecność telefonu komórkowego na drodze budowania tych momentami abstrakcyjnych struktur w inny, mniej dosłowny sposób. Korzystne w takim przypadku mogłoby się okazać wyjście poza ramy malarstwa i wprowadzić do potrzeb wystawy jakiś obiekt, który w korespondencji z obrazami jedynie sugerowałby ich proweniencje. Może... Podobnych rozwiązań jest z pewnością wiele i początkująca artystka z pewnością będzie miała jeszcze niejedną okazję do poszerzenia swoich artystycznych rozwiązań. Dla mnie, jednak najbardziej interesującym pozostaje fakt, stopniowego porzucania fizycznego konkretu w drodze do niefiguratywności przedstawienia. Abstrakcji, zrodzonej z narcystycznego kontaktu z podręcznym aparatem, a wzmocnionej przez malarskie medium.

PP

niedziela, 21 listopada 2010
Alicja Pulik - Autofony

otwarcie wystawy 19.11.2010 / godz. 18.00

Alicja Pulik jest studentką III roku grafiki w Kolegium Sztuk Pięknych w Kazimierzu Dolnym.  Inspiracją jej obrazów jest wizualność, która powstaje poprzez użycie telefonu komórkowego. Ta dość nieoczekiwana metoda pracy okazała się niezwykle kreacyjnym systemem, dzięki któremu powstało już kilkanaście autoportretów autorki. Tak jak powszechne stały się dzisiaj się filmy kręcone telefonem komórkowym, tak ciekawe może się wydać takie spojrzenie również na malarstwo.


wystawa czynna do 10 grudnia 2010 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00

19:32, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 października 2010
Magdalena Franczak - Ślady

otwarcie wystawy 22.10.2010, godz. 18.00


Ślady, to projekt o pamięci i podróżowaniu, przemieszczaniu się. To cykl prac malarskich opartych na symbolach kartograficznych. Próba odnalezienia we własnej biografii istotnych punktów, obrazów, które wywarły wpływ na mój sposób postrzegania  świata. To sentymentalna podróż zarówno mentalna w głąb własnej pamięci jak i fizyczna do tych miejsc. Nastąpi konfrontacja wyobrażenia z rzeczywistością. Stopniowe przemieszczanie się z północy na południe do miejsca skąd pochodzę. Migracja w przeciwnym kierunku do tego, w którym podążali Polacy z dawnych Ziem Wschodnich, przeciwny do tego, w którym Niemcy opuszczali swoje domy. W swoim projekcie pragnę oprzeć się o symbole z map tych właśnie terenów, odbyć dodatkowo podróż w czasie i stworzyć cykl pejzaży symbolicznych opartych na zgromadzonej dokumentacji rysunkowej, fotograficznej oraz wspomnieniach.

Magdalena Franczak



 

wystawa czynna do 10.11.2010, codziennie oprócz niedzieli, w godz. 11.00-17.00


zrealizowano przy pomocy finansowej
Samorządu Województwa Pomorskiego

18:51, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 października 2010
MONIKA TRYPUZ - ODBICIE

wystawa czynna 11-18.10.2010
codziennie oprócz niedzieli w godz. 11.00-17.00

Fotografie odbić kobiet przeglądających się w zniekształcających lustrach przeplatające się z tymi lustrami nawołują do interakcji z odbiorcą. Zabieg ten ma na celu osobiste doświadczenie inności, wyobcowania, niedopasowania do wykreowanego przez media wizerunku. W zależności od obowiązującej mody zawsze będziemy niedopasowani: za grubi, za chudzi, za wysocy, za niscy. Sekwencja składająca się z ośmiu zdjęć odbić kobiet w lustrze bez efektu zniekształcenia w połączeniu z tym lustrem skłania do refleksji, czy nasze własne „ja” nie zostało zagubione w pogoni za lansowaną modą, czy nasza oryginalność (gdyż każdy z nas jest z natury inny) jest atutem, czy też powodem do zmian mających ujednolicić wygląd nas wszystkich?

Monika Trypuz

12:11, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 września 2010
WIEŻA BAB L spotkanie IV

Zapraszamy na IV spotkanie z cyklu WIEŻA BAB L

poniedziałek / 4.10.2010 / godz. 18.00

Galeria Biała / Centrum Kultury / ul. Narutowicza 32 / Lublin

Kuratorski wykład
dr. Pawła Leszkowicza
na temat wystawy
Ars Homo Erotica
która
odbyła się w
Muzeum Narodowym w Warszawie.

Po wykładzie dyskusja, w której udział wezmą:
dr Magdalena Dąbrowska
/Instytut Kulturoznawstwa UMCS/
dr Sylwia Nadgrodkiewicz
/ Instytut Politologii UMCS/

Galeria Biała / Centrum Kultury
20-016 Lublin / ul. Narutowicza 32
tel. +48 81 53 603 25 / fax +48 81 53 603 12
biala@ck.lublin.pl / biala.free.art.pl

14:32, piotrek.pekala , zaproszenia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5