blog młodych, lubelskich artystów oraz krytyków sztuki


b l o g

m ł o d y c h,

l u b e l s k i c h

a r t y s t ó w

o r a z

k r y t y k ó w

s z t u k i









piątek, 23 stycznia 2009
Wielki Sasnal - medytować czy filozofować? czyli: czy w Lublinie możliwy jest dyskurs na temat sztuki w piątkowy wieczór???

"Ale tkwić pośród tej rerum concordia discors i całej
przedziwnej niepewności i wieloznaczności istnienia
i nie pytać , nie drżeć z żądzy i pragnienia pytań..."
                                        
Nietzsche Wiedza radosna

W piątkowy wieczór w lubelskim Centrum Kultury odbyła sie promocja książki Sławomira Marca pt: “Sztuka, czyli wszystko. Krajobraz po postmodernizmie". Niestety nie mogłem być na początkowej części spotkania jednakże fragment  rozmowy na który udało mi się jeszcze załapać wzbudził we mnie niemałe zakłopotanie. Tuż po moim wejściu Krzysztof Jurecki skierował pytanie do autora książki, w którym próbował dowiedzieć się czy ma on jakiś pomysł na to jak poradzić sobie z sytuacją, w której to dzieła sztuki najnowszej w postaci prac Sasnala zaczynają być sprzedawane drożej niż płótna Rembrandta(?). Pytał jak artysta ma poradzić sobie w świecie, w którym, zdaniem Jureckiego, rynkowe, ponoć niejawne, spekulacje, które przyrównywał do mechanizmów giełdowych, powodują zdecydowany rozdźwięk pomiędzy wartością artystyczną a rynkową danego dzieła.  I nie tyle odpowiedź Marca jest tu istotna, co sam duch postawionego pytania.

Bardzo powszechne i tyleż wygodne stwierdzenie iż cena Sasnala jest ceną sztuczną bo astronomicznie wysoką jest bardzo łatwe do wypowiedzenia. Jednakże teza aż nadto sugerująca istnienie jakiejś tajemnej teorii spiskowej, która to wywindowała ceny Sasnala do obecnych cyfr, zwyczajnie niczego nie wnosi do meritum sprawy a wręcz przeciwnie, powoduje iż jest ona jeszcze głębiej spychana  Owa retoryka zdecydowanie dominuje we współczesnej refleksji nad sztuką. I o ile pewien duch krytyczny fenomenu Sasnala rzeczywiście jest potrzebny, to jednak moim zdaniem powinien się odbywać w sposób rzetelny i konkretny, a już na pewno powinien on być właśnie taki na spotkaniu promocyjnym książki, która właśnie ponoć antidotum na postsztukę odnajduje w "polemicznej bezinteresowności (depragmatyzacji)". Dlatego duże zdziwienie wywołało we mnie niejakie zakłopotanie Jureckiego jakie nastąpiło po pytaniu Tomasza Kozaka o szczegóły owego procesu spekulacji, oraz innych dowodów na poparcie swoich, z łatwością rzucanych tez.

Osobiście nic nie wiem o kulisach Sasnalowskiej komercyjnej kariery gdyż przyznam iż póki co nigdy nie miałem tego typu potrzeby ani też okazji aby bliżej sie temu przyjrzeć. Jednakże z perspektywy przecież wieloletniego kuratora jakim jest Jurecki autora "wielu tekstów z zakresu historii sztuki i fotografii" chciałbym jednak dowiedzieć sie czegoś więcej jeżeli ów decyduje się zabierać głos w tej sprawie formułujący arbitralne sądy. Jednakże nie tyle brak odpowiedzi Jureckiego, co moralizatorska odsiecz Jolanty Męnderowicz niejako zmusiła mnie do zabrania głosu w tej sprawie. Przedstawicielka lubelskiego BWA wspominając miniony czas wytknęła dociekającemu polemiście Kozakowi, jeżeli dobrze pamiętam, "arogancję" oraz "zbytnie skupienie na sobie". To tyleż nieadekwatne co i niegrzeczne stwierdzenie spowodowało iż zamarłem na krótką chwilę . Jednakże wraz z upływem czasu i dalszej wypowiedzi Pani kurator poczęło postępować we mnie iście katarktyczne doznanie. Pani Męderowicz, znana postać lubelskiej sceny artystycznej swoim gestem sprowadzając dyskurs na temat sztuki do interpersonalnych zarzutów rozjaśniła mi w głowie więcej niż Jurecki swoim zakłopotaniem.

W jednej chwili stało sie dla mnie jasne, że lubelska scena artystyczna domaga sie gruntownej rewizji. Czy miasto z przecież dość bogatą tradycją artystyczną nie jest w stanie w chwili obecnej wygenerować zdrowej i przede wszystkim merytorycznej dyskusji o sztuce? Wiem, że nie jest to możliwe dopóki posługiwać się będziemy językiem politycznych debat. Bo gdy zasadna dociekliwość artysty karcona jest inwektywami wynikającymi z osobistych przeświadczeń jedyną możliwością odpowiedzi jest reakcja w stylu The Krasnals z całą ich kiepską i zarazem niesmaczną sztuką. Gdyż wyparta kontestacja zawsze wraca, jednakże w formie skarłowaciałej jak w krzywym zwierciadle ukazującej obraz wypierających. Sądzę, że nie ma niczego bardziej stymulującego niż duch niezgody, który powoduje zażartą dyskusję, bez której sztuka cierpi na starczy uwiąd. Jednakże wszyscy powinni sie wzajemnie szanować gdyż jest to warunek konieczny do przeprowadzenia publicznej rozmowy. Niejako wstyd mi iż muszę o tym przypominać, jednakże powtarzam, zostałem do tego zmuszony.

Bo jeżeli żąda sie faktów a zostaje sie usadzonym.  Jeżeli upupia sie antagonistę z pozycji starszego, gdyż jest się merytorycznie bezradnym wobec trudnych pytań. Skrywanie sie w dobrze okopanych pozycjach głosząc twierdzenia ex cathedra na spotkaniu "miłośników" nie spowoduje świeżego ruchu myśli, który moim zdaniem musi stanowić podłoże wysokiej jakości artystycznych  działań. A juz na pewno nie zrodzi ono nowego pokolenia chcącego aktywnie partycypować w artystyczne wydarzenia. Oczywiście tutaj rodzi się pytanie czy starszym zależy na uczestnictwie w "swoich" imprezach ludzi młodych, nie zawsze łatwowiernie konsumujących przyrządzone strawy.

A przecież wszyscy optymistycznie patrzymy na "nową" działalność "nowej" Zachęty w nowych bardzo fajnych przestrzeniach. Dwie z trzech wystaw które dotąd miały tam miejsce to propozycje młodych z całą pewnością budzących duże nadzieje artystek. Jednakże i w czwartkowy wieczór Wielki Sasnal położył swój cień na obrazy Pauliny Sadowskiej. To notabene czułe malarstwo, zdradzające dużą wrażliwość artystyczną studentki aż sie prosi aby otrząsając sie z tej "Ładnej" maniery i przemówiło własnym i pełnym, ale wciąż wrażliwym i uroczym głosem:

JA MOGĘ MÓWIĆ!!!

Sasnal to nie tabu, Lublin to nie Kraków a my to nie jesteśmy krasnalami aby stać w jego cieniu, a sztuka jest drogą jak to powiedział nam w sobotni wieczór Kazuo Ohno w tej samej sali i z tego samego ekranu co dzień wcześniej uspokajał nas Marzec proklamując iż "na szczęście mamy Mozarta". Tak, mamy też kilku nawet z naszego podwórka jak choćby Chopina, Nowosielskiego, czy Kantora i jeszcze sporo innych nazwisk do dumy jednakże mamy też Sadowską i wolę na niej skoncentrować swoją uwagę.

Wywyższam synczyznę nad ojczyznę! Gdyż w krytycznym duchu Gombrowicza upatruję pożytek.

Pamiętam o przeszłości i wyciągam z niej wnioski jednakże spoglądam w przyszłość aż po horyzont jak postać z obrazu Friedricha. Czytam Witkacego i wiem, że artysta może się nie zgadzać i filozofować. Czytam Bernharda i widzę, że czasem artysta musi filozofować aby przeżyć. Słucham Glena Goulda i zaczynam rozumieć jak należy wykorzystywać utwory klasyków aby stworzyć własne dzieło. Gdyż sztuka rodzi się z niewystarczalności sztuki zastanej. Gdyby było inaczej NIC by nie powstało gdyż WSZYSTKO by już było a to nic dalszego od prawdy.

Pani Męderowicz utożsamiając dyskusję z cyt. "bitwą na noże i widelce" zarzuca Kozakowi cytowanie Derridy jednocześnie ubolewając nad tym iż to takie ostatnio powszechne przyznaje, że sama zna Derridę może "za słabo". Sama jednocześnie postuluje wycofanie się w rejony medytacji i ciszy, ciszy która nie jest milczeniem.?! Korzystając z jednak uchylonej furtki postanowiłem (po kilkudniowej medytacji skupiwszy swe strapione wewnętrzne spojrzenie na tym problemie) przemówić. 

 

MIKOŁAJ SMOCZYŃSKI

 

Pamiętam inny wieczór kiedy w niedalekiej przestrzeni ponownie spotkali sie niedawno zmarły Mikołaj Smoczyński z Marią Anną Potocką. Potocka zainteresowała mnie swoimi analitycznymi refleksjami  i inteligentnymi porównaniami. Sztuka Smoczyńskiego wzmogła we mnie wcześniejsze i wciąż niegasnące wrażenie i pogłębiła wcześniejsze doznania.

Czytam książkę Potockiej na temat nowej estetyki. Estetyki, która miałaby dotrzymać kroku sztuce najnowszej. Czekam na książkę która miałaby określić terminologie i kulturę dyskusji w Lublinie. Może Marzec coś o tym wspomina w najnowszej publikacji?

                                                                                                                                      Piotrek Pękala

17:37, piotrek.pekala , teksty krytyczne
Link Komentarze (3) »
czwartek, 15 stycznia 2009
Jadwiga Sawicka na CK

              

 

"Siłą rzeczy jeden coś ma, a drugi nie. W wielu przypadkach oczyszczające doświadczenie nieposiadania działa pobudzająco; stawianie oporu pokusie, ciągłe usprawiedliwianie obecnego stanu daje poczucie intelektualnej rześkości. Jednak gdy, jak się wydaje, wszystkie argumenty zostały już stosownie użyte, a pozycja ustalona, może okazać się, że niepowodzenie czyha z najmniej oczekiwanej strony. Tak dotychczas wabiące, a niedostępne przez słabość woli tereny wolne od potrzeb materialnych, raz zaakceptowane zaczynają straszyć pustką. Okazuje się zresztą, że słowo tereny jest już nieaktualne. Niesłychane głębie otwierają się przed strwożonym okiem nieposiadającego. Nieoswojone przestrzenie przerażają nieposiadającą. I co teraz? Zakwestionowane przedmioty nie dadzą już oparcia. Nigdy już nie będzie tak jak przedtem i nie ma co udawać, że nic się nie stało."

Jadwiga Sawicka tekst do wystawy "Forma wzywa do użycia", Galeria Foksal, 1998

              

wtorek, 13 stycznia 2009
ILONA OSZUST - You Can Dance

MŁODE FORUM SZTUKI GALERI BIAŁEJ ZAPRASZA

 

 

 

ILONA OSZUST - YOU CAN DANCE

16 stycznia (piątek), 2009 o godz.18.00 – otwarcie wystawy

Korytarz Akademii Centrum Kultury (pierwsze piętro), ul. Peowiaków 12, Lublin

ILONA OSZUST

Ilona Oszust - studentka trzeciego roku Grafiki na Wydziale Artystycznym, swoimi pracami nawiązuje do sztuki ulicy. Posługuje się szablonami zarówno w realizacjach wykonywanych bezpośrednio na ścianie jak i tych które powstają na płótnie. W ekspozycji podejmuje problem przeobrażeń kultury masowej, którą komentuje z perspektywy własnych doświadczeń.     

ILONA OSZUST

 

ILONA OSZUST

 

 

Autorka nie odwołuje się do moralizatorstwa, gdyż, jak sama przyznaje, uzależniona jest od  internetu. Jej reakcja wynika raczej z postawy obserwatora-uczestnika medialnej rzeczywistości. Jednakże biorąc w nawias wybrane fragmenty owego świata, zastanawia się nad ich statusem w dzisiejszych czasach.  W ironicznie ujętych znakach-ikonach studentka odnajduje zaskakującą możliwość przedstawienia  współczesnej rzeczywistości. Odważnie sięgając do ugrzecznionych poprawnością polityczną wizerunków ze świata polityki odkrywa "zacieki" tworzące się pod ich powierzchnią.

ILONA OSZUST

 

wystawa czynna w dni powszednie w godz. 11.00 – 17.00 do 13 lutego 2009

                                                                                            
17:43, mlodeforumsztuki , teksty krytyczne
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 05 stycznia 2009
Jadwiga Sawicka "Raz na jakiś czas" do 16 stycznia w Galerii Białej


 

 

"Pewna skłonność do praktyczności, do dzielnego radzenia sobie w ramach istniejących ograniczeń i dostępnych środków. Pewien brak rozmachu, rozsądny masochizm, kontrolowane samodławienie, podcinanie sobie skrzydeł i pętanie nóg. Pewien pośpiech w opuszczaniu dogodnych pozycji zawracanie w połowie drogi, chęć znalezienia skrótu, niepewność, udowodniony brak orientacji przestrzennej. Trzepotanie i migotliwość stwarzające pozory ruchu przy jednoczesnym poczuciu niezmienności.
Wiara w postęp. Wiara w kary i nagrody. Wiara w karę. Nareszcie uświadomione i wyartykułowane poczucie winy. Hałaśliwa radość i akceptacja wszystkiego jak leci. Pewien brak umiaru, bezwzględność w testowaniu udowodnionej wytrzymałości. Uroczyste zagłębianie palca w ranie. Pewnego rodzaju upojenie łatwością wywołania odrazy i innych pokrewnych uczuć."

Jadwiga Sawicka, tekst do wystawy:  "Kobieta o kobiecie" w galerii BWA w Bielsku-Białej, 1996