blog młodych, lubelskich artystów oraz krytyków sztuki


b l o g

m ł o d y c h,

l u b e l s k i c h

a r t y s t ó w

o r a z

k r y t y k ó w

s z t u k i









wtorek, 08 lutego 2011
Joanna Wac "Stany Skupienia"

otwarcie wystawy / piątek / 11.02.2011 / godz. 18.00

Galeria Biała / ul. Narutowicza 32 / 20-016 Lublin


Stany Skupienia albo poetyka żywiołu

W końcu jednak radosne uczucie wolności oferowanej przez bezprzedmiotowość porwało mnie w tę „pustynię”, gdzie nic nie jest rzeczywiste prócz doznania... I to stało się treścią mego życia.

Kazimierz Malewicz

Cienka linia przebiega pomiędzy realistycznym przedstawieniem a abstrakcją. Niezależnie od tego, jak bardzo obie te tendencje mogłyby się wydawać odległe, znajdują się w niedalekim od siebie położeniu; połączone są siecią wzajemnych relacji.

***

Abstrakcja jest u Wac zasłoną „realnego” świata. Funkcjonuje jako odznaczające się na wodzie zarysy fal, unosząca się nad nią mgła, czy też unoszone przez silny wiatr strugi wody, kiedy to przestajemy odróżniać je od padającej na nas mżawki. Jednakże w żadnym z eksponowanych płócien (póki co) syntetyczna, niefiguratywna warstwa, nie opuszcza realnego backgroundu. Artystka umiejętnie obrazuje przechodzenie z jednego stanu w kolejny, niemniej jednak nie pozwala sobie na zupełną zmianę spojrzenia. W ten sposób ukazuje napięcie tworzące się pomiędzy rodzajami przedstawienia.

Sytuację tę porównać można do widoku rozmarzającego jeziora albo rzeki, kiedy to utrzymująca się na powierzchni cienka warstwa lodu umożliwia już, jak przez szybę, obserwację zmieniającego się nurtu. Podobnie rzecz się ma ze stanem, kiedy to szadź pokrywa drzewa czy trawy. Poprzez nowe spontaniczne białe, czy też przeźroczyste, formy poznajemy znajome kształty zieleni. Obecność takiego desygnatu, mimo iż niewidoczna, bezpośrednio wpływa na formę unieruchamiającej go bieli.

Taki proces tworzenia się pewnego naddatku, czy przeciwnie, emancypacji takiego stanu skupienia z „zamarzającej” rzeczywistości, który narasta na mimetycznym, przedstawionym obrazie natury, jednakże się od niego w zupełności nie uwalnia, można zaobserwować już chociażby w dziele Caspara Davida Friedricha pt. Mnich na brzegu morza (1808-10). Friedrichowi postać zakonnika potrzebna była prawdopodobnie po to, aby wzmocnić kontemplatywny wymiar jego dzieła. Oto widzimy mnicha przechadzającego się podczas burzy brzegiem morza, a myśli jego krążące wokół kruchości jednostki ludzkiej, w obliczu potęgi przyrody są odbiciem tego, co ostatecznie widzimy na obrazie.

Z obrazem Friedricha twórczość artystki wydaje się być spokrewniona poprzez próbę uchwycenia zjawiska mglistych dali. Gdyż jak pisał o nich Hölderlin:

Wypływamy na morze by sycić się wolną przestrzenią,                                                  Za burtą drży i faluje bez końca bezmiar mórz

Zostawiając wszystkie inne piętrzące się motywy zawarte w tym dziele, chciałbym teraz zastanowić się, czy można odnaleźć wspólne elementy, łączące go z pracami omawianej artystki. Jak już zauważyłem we wstępie, obrazy Wac oprócz głównego żywiołu wody, zawierają również informacje na temat drugiego. Wiatr poruszający wodą jest niematerialnym, lecz również „pierwszoplanowym” bohaterem. Całemu spektaklowi przygląda się człowiek stojący na kolejnym, implikowanym w obrazie żywiole. Obecna poza kadrem ziemia decyduje o paradoksalnej stabilności tych efemerycznych przedstawień i utrzymuje w pozycji pionowej widza owych osobliwych pejzaży.

Dematerializacji w obrazach Wac, która jak wspomniałem, konsekwentnie umieszcza figury ludzkie w przestrzeni swoich obrazów, ulega również mnich. Nie mniej jednak, po dłuższym wpatrywaniu się w pulsującą grę odcieni, jesteśmy w stanie odnaleźć owej postaci ślad. Postać z obrazu niemieckiego malarza ulega tutaj rozpłynięciu w samym jego spojrzeniu. Staje się jedynie wiązką wrażeń. Wac podchodzi bliżej oceanu, tak blisko, że aż grunt osuwa się spod nóg, nie mieszcząc się w kadrze. Ten „wielki błękit” pozostawia wrażenie, następnie jego wspomnienie zostaje utrwalone na płótnie - obraz morza odtworzony pod tego wrażenia „ciśnieniem”.

Decydujące są wrażenia... - pisze Malewicz – i w ten oto sposób sztuka dochodzi do przedstawienia bezprzedmiotowego (…).

Jednakże Wac w swoich obrazach nie przekracza granicy, za którą roztacza się jedynie suprematyczna bezprzedmiotowość. Niemniej jednak, powstałe abstrakcyjne formy, w postaci akcentów zaznaczonych na naturze, które jednak się od niej zupełnie nie odrywają, teraz zaczynają się nam jawić jako ślad narosłego na niej wrażenia. Znaki te odsłaniają swój podwójny rodowód: odsyłają w równym stopniu do widzianego krajobrazu, jak i do rozpuszczającego się w nim podmiotu. Redukcja człowieka jednocześnie powoduje jego spotęgowanie poprzez utożsamienie go z konfrontowaną potęgą. Po raz kolejny sprawdza się minimalistyczne hasło less is more. Siła obrazów Wac polega na uchwyceniu tych dwóch tendencji; zasłonięciu roztaczającej się dali, pół-przeźroczystym punktem zbiegu „perspektywy” patrzącego nań oka. Dali, która zamknięta w suterenie przy Narutowicza 32, jeszcze mocniej przyzywa swoim bezkresem konfrontujące się    z nią oko.

Piotr Pękala

Joanna Wac (ur.1984 w Lublinie) absolwentka poznańskiej ASP na wydziale Architektura i Wzornictwo. Przez cały okres studiów uczęszczała do pracowni malarstwa Piotra C. Kowalskiego.

wystawa czynna do 4 marca 2011 od poniedziałku do soboty w godz. 11.00-17.00




20:21, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »