blog młodych, lubelskich artystów oraz krytyków sztuki


b l o g

m ł o d y c h,

l u b e l s k i c h

a r t y s t ó w

o r a z

k r y t y k ó w

s z t u k i









wtorek, 19 maja 2009
Blow-up Kamila Stańczaka czyli: o przestrzeniach ostatniej realizacji pt: Peryferia

                                                                                                              Jest spokojnie

                                                                                                              I tylko

                                                                                                              I tylko ten wiatr!

                                                                                                              Siekiera Nowa Aleksandria

 

Ostatnia wystawa Kamila Stańczaka w Galerii Białej zajmuje w dorobku tego artysty miejsce szczególne. Nie po raz pierwszy eksplodują ramy płócien tego artysty, jednakże po raz pierwszy eksplozja ma tak daleko idące konsekwencje. Wcześniej już mogliśmy zaobserwować próby przełamania wirtualnego świata obrazów konkretnymi przedmiotami, wystającymi z obrazów jak np. karabin - zabawka zawieszony na ramieniu namalowanej dziewczynki. Ostatnio w Białej byliśmy świadkami jak owe przedmioty siłą wybuchu "wypadły" z płótna i tracąc swój rzeczywisty aspekt pospiesznie zabrały z niego resztki wyobrażonego świata. Można początkowo odnieść wrażenie, że jest spokojnie, jednakże po chwili czujemy na twarzy niepokojący, lekki podmuch wiatru – echa zaistniałego wybuchu. Zajmująca centralne miejsce głównej ściany plama zielonej farby stanowi wizualny ekwiwalent eksplozji rozrzucającej na p e r y f e r i a galeryjnej przestrzeni niedookreślone elementy dziwnego świata. I właśnie ten ruch od centrum ku peryferiom pozwoli nam zaobserwować siły rozmieszczone w tej instalacji. Gdyż cała prawda o tych makietach w moim odczuciu leży pomiędzy nimi.

Budynki, do stworzenia których inspiracją podobno były opuszczone obiekty w okolicach Puław i leżących nieopodal Zakładów Azotowych dawno już porzuciły swoją realną bazę i stały się fragmentami świata wyobrażonego Kamila. Konstrukcje wśród których wyrastał, teraz przeobraziły się już niejako w jego prywatną mitologią. Umieszczając jej fragmenty na obrzeżach - siebie sytuuje w centrum. "Toksyczne" kolory zarówno podziemnych części makiet, jak i lawy wypływającej z ich wnętrz, symbolicznie odnoszą się do tego poczucia skażenia w jakim przyszło żyć puławiakom, o którym niegdyś śpiewała Siekiera słowami: Nasze domy pośród nocy, nasze domy obok f a b r y k !


Cała sytuacja przypomniała mi film Michelangelo Antonioniego Zabriskie Point (1970), w który to dziewczyna, mówiąc metaforycznie, w wyniku uwięzienia w rzeczywistości zmakietowanego świata przesyconego sztucznością reklamy, siłą fantazji wysadza go w powietrze. Jej sprzeciw jest w tym filmie zestawiony z nieudaną próbą wyzwolenia się z krępującej rzeczywistości-systemu jej przyjaciela. I jeżeli film kończy się jej autentyczną ucieczką, to i tak jest ona niczym w porównaniu z tym, co zdołał uczynić w wyobraźni. W kontekście analizowanej wystawy znaczący okazuje się również fakt, iż ów stan świadomości dojrzewa w bohaterce podczas podróży na pustynie, czyli na właśnie jakieś peryferia. Jednakże nawet tam, gdzie eksploduje erotyczne napięcie pomiędzy nią, a wspomnianym chłopakiem, są oni w dalszym ciągu związani niewidzialnymi nićmi z centrum, czyli miastem które nie chce o nich zapomnieć.

Siekiera: Idziemy na s k r a j, idziemy na s k r a j! A niebo jest tuż! a niebo jest tuż! Idziemy!!!

Wracając do galerii proponuję zastanowić się co tutaj wybucha? W moim odczuciu wybuchła głowa artysty-Kamila, rozwiązując supły dwuwymiarowych nawyków. Pozwolił sobie jajkiem wypełnionym farbą cisnąć w biel zastałych przestrzeni. I nawet jeżeli galeria nie zadrżała w posadach, to i tak ten akt wandalizmu wprowadza ożywczy powiew do Białej, ale przede wszystkim do twórczości samego Kamila. Precyzja będąca znakiem rozpoznawczym tego artysty pozostała, jednakże nie domknęła przedstawienia, przeciwnie zaczęła komunikować o czymś więcej niż tylko o sobie. Rozpadający się, spójny i konsekwentnie zbudowany świat fantazji spowodował, że więcej zaczęło się wydarzać p o m i ę d z y jego fragmentami, niż w samych obiektach.

W pustych przestrzeniach galerii, samotnie spacerując pomiędzy tymi fragmentami zaczynamy dostrzegać wypełniające całą przestrzeń bardzo subtelnie działające siły powstałe na wskutek wybuchu (jeszcze raz przypomnę: wybuch głowy samego Kamila:) Przeciwstawne do tych, siły scalania tych rozsypanych fragmentów w jedno, powstające w naszych z kolei głowach, substancjalnie korespondując z tymi pierwszymi. ukazują siłę fantazji w jej można rzec czystej postaci. Aby jeszcze raz zacytować puławski band: .Przed nami jest świat, przed mani jest świat: Bez końca! Hej!

Można też do tych wniosków dojść inna drogą. Jak już wspomniałem dwuwymiarowa, obramowana przestrzeń rozpada się. Jednakże śledząc uważnie prezentowane prace zauważamy że znaczna część z nich przedzielona jest poziomą n i e w i d o c z n ą płaszczyzną, poniżej której makiety pokryte są jednorodną jaskrawą barwą. Takie zjawisko można sobie wyobrazić porównując je do zjawiska płaszczyzny głębi ostrości zaobserwowanej na fotografii, która mimo iż swoim zasięgiem obejmując cały kadr, widoczna jest tylko na fragmentach, które przecinając powoduje ich wyostrzenie. Podobnie tutaj. Linia przecinająca obiekty daje asumpt do wyobrażenia płaszczyzny na całej przestrzeni. Rozmieszczenie prac na różnych wysokościach powoduje silne odkształcenia i pofalowania zaistniałej płaszczyzny. Wspomniana ściana główna swoim pionem z jednej strony ucina miniaturową budkę, jak i stając się przezroczystą zatrzymuje eksplodującą farbę na zewnątrz nie pozwalając wlać się jej do wnętrza galerii. Patrząc na fragmenty architektury rozmieszczone na podłodze widzimy, że są one w niej jak gdyby zanurzone. Zaczynamy odmaterializowywać zamkniętą galeryjną przestrzeń nadając jej jedynie m e n t a l n y status. Bo przecież widzimy, (pisze widzimy gdyż właśnie w pamięci należy przeprowadzić to ćwiczenie) obiekty w całości tzn. nawet ze zwykle ukrytymi pod ziemią fragmentami. Przecinamy je w dowolnym fragmencie. Jaskrawe kolory są kolorami naszej wyobraźni. Teraz to my jesteśmy w centrum. Przekraczamy granice fizycznych ograniczeń i wędrujemy zarówno ponad jak i pod obiektami. Jesteśmy wewnątrz i jednocześnie za zewnątrz galerii. Eksplodujemy!

                                                                                                                                                Piotrek Pękala

19:40, piotrek.pekala , teksty krytyczne
Link Komentarze (4) »
Intermedialne Wypadki Artystyczne – VIII edycja

otwarcie wystawy 24 kwietnia 2009 o godz.18.00

 

 

Aleksandra Bełz, Kama Bubicz, Krzysztof Bryła, Judyta Bartmańska, Agnieszka Dębińska, Łukasz Góras, Justyna Kiersztyn, Karolina Lorentz, Karolina Machut, Marcin Myśliwiec, Ida Nowosielska, Katarzyna Sońta, Anna Sprężyna, Justyna Szeller, Joanna Szewczyk, Justyna Urniaż, Kamila Wolszczak, Igor Wójcik, Anna Sprężyna, Jacek Rudzki, Katarzyna Zapart, Jędrzej Żwiruk

 

W wystawie biorą udział studenci Instytutu Sztuk Pięknych Wydziału Artystycznego UMCS oraz Kolegium Sztuk Pięknych UMCS w Kazimierzu. Będzie to prezentacja różnorodnych prac, które wykraczają poza akademickie ramy podstawowych programów nauczania i sytuują się bardziej w intermedialnym polu sztuki. Intermedialność w tym wypadku rozumiana jest jako wielowątkowość zmierzająca do powołania arte faktów przekraczających podstawową naturę akademizmu. Poszukiwanie korespondencji ze sztuką w ogóle, zarówno w sensie jej rozumienia jak wyrażania wobec niej własnego stosunku staje się tu podstawową zasadą konstrukcyjną pomimo tego, że punktem wyjścia większości prac są bardzo prywatne i osobiste mitologie. Wystawa prezentuje rysunek, malarstwo, fotografię, realizacje multimedialne, filmy wideo, obiekty i instalacje.

 

Prace powstały w Pracowni Intermediów i Rysunku pod kierunkiem Cezarego Klimaszewskiego i Jana Gryki.

 

 

„Intermedialne Wypadki Artystyczne” to nazwa cyklicznych prezentacji sztuki tworzonej przez studentów. Pochodzi ona od skrótu IWA (Instytut Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie). Pierwsza edycja „Wypadków” odbyła się w 1996 roku, jeszcze przed przekształceniem Instytutu Wychowania Artystycznego w Wydział Artystyczny. Od trzeciej edycji IWA (1997) używaliśmy również podtytułu Festiwal Studentów Wydziału Artystycznego.

 

 

 

W 1996 roku powstało, afiliowane przez Galerię Białą, Młode Forum Sztuki. Organiczną bazą i podstawowym kręgiem do wyławiania i promocji „młodych talentów” dla Młodego Forum Sztuki, zawsze byli studenci Wydziału Artystycznego. Ten, wykreowany, alternatywny system stał się formą działań, które spowodowały, że młoda sztuka lubelska jest zjawiskiem ciągłym i jednocześnie konkurencyjnym dla środowisk artystycznych w Polsce. Debiut Roberta Kuśmirowskiego najpierw w ramach MFS a w 2002 roku Galerii Białej, w kontekście jego spektakularnej kariery międzynarodowej, można traktować jako ukoronowanie procesu promocji młodych i niepodważalny dowód celowości i skuteczności strategii MFS i Galerii Białej.

 

 

 

 

MFS tworzy bezsporną płaszczyznę odniesień w budowaniu nowych przejawów sztuki. Jak się okazuje – ciągle nowych, bowiem ten proces jest permanentny. Tak jak konwencje dziś już historyczne uzyskały swoją tożsamość i stanowią podstawę procesów dydaktycznych, tak nowe formy artystyczne są wartością, której sens trzeba stale unaoczniać, w innym wypadku ta sfera ulega szybkiej degradacji. Pracownie, które stają się enklawami „akademizmów”, w swojej naturze przechowują świadomość zamkniętą na aktualne procesy i w istocie hamują rozwój młodych ludzi, aktywnie nastawionych na świat zewnętrzny, budujących własny system wartości i własny język wypowiedzi.

 

 

Obecnie już pojawiają się niezależne tendencje budowania alternatywy wobec MFS. Jeżeli ten stan się utrzyma, to ta wielowątkowość systemów, form i przejawów sztuki będzie pluralistycznym, sensownym polem aktywności artystycznej w Lublinie. W ciągu dwunastu lat istnienia Młodego Forum Sztuki zorganizowaliśmy wiele wystaw, imprez i festiwali, zarówno na Wydziale Artystycznym, na Korytarzu Akademii w Centrum Kultury jak i w przestrzeni publicznej Lublina. Być może podstawowy sens tej działalności zawarty jest w twórczości młodych artystów, którzy aktywnie uczestniczą w budowaniu obrazu polskiej sztuki. Wspomniany już Robert Kuśmirowski jest ewenementem na skalę ogólnopolską. Ale pojawiają się jeszcze młodsi artyści, którzy już obecnie w sposób zdecydowany nawiązują z nim twórczą korespondencję. Myślę tu między innymi o Michale Stachyrze, Kamilu Stańczaku, Mariuszu Tarkawianie i kilku jeszcze młodszych z nadzieją, że może za jakiś czas zaistnieją nie tylko w naszym mentalnym polu. Istotna w tym wypadku jest tożsamość tych artystów, którzy nie są „inżynierami” sztuki w wymiarze uniwersalnym, ale są określeni czasem i miejscem, kontekstem lubelskim, który w tym względzie stanowi wartość samą w sobie.

 

 

Jan Gryka

19:35, piotrek.pekala , wystawy
Link Dodaj komentarz »
A to Polska właśnie

20 marca, piątek, godz. 18:00

 

A to Polska właśnie to tytuł zadania fotograficznego, które było realizowane w semestrze zimowym w bieżącym roku akademickim w Pracowni Fotografii przez studentów Instytutu Sztuk Pięknych Wydziału Artystycznego. Jest to również tytuł wystawy prezentowanej w ramach Młodego Forum Sztuki.

 

 

 

Autorzy prezentacji to 17 studentów IV roku Edukacji artystycznej: Lidia Błażejczyk, Adam Brzezowski, Daniel Czyż, Magdalen Durasiewicz, Marcin Kaczan, Kamil Łukasik, Agnieszka Maksymiec, Bartłomiej Maron, Daniel Milaniuk, Monika Mincewicz, Ewelina Mróz, Joanna Paprocka, Beata Paruch, Patrycja Prószyńska, Kamila Sakowska, Konrad Wróblewski, Magdalena Wożniak oraz dwie studentki z V roku Grafiki: Kasia Niedźwiadek i Ania Zyśko.

 

 

 

 

 

Komentują oni polską rzeczywistość w różnych jej przejawach i pod różnym kątem. Odwołując się bezpośrednio do otaczającej przestrzeni Agnieszka Maksymiec zapisuje w barwnych fotografiach piękno polskiego krajobrazu, zaś Bartłomiej Maron i Lidia Błażejczyk fotografują architekturę miast w kontekście jej unifikacji oraz reklamy ulicznej. Kamila Sakowska przedstawia architekturę polskich miast i miasteczek – traktowaną jako komentarz do różnic społecznych i ekonomicznych. Dla Joanny Paprockiej Polska to przestrzeń biało-czerwonych fotograficznych motywów, zaś dla Daniela Milaniuka emblematy związane z polską tradycją stają się pretekstem do fotograficznego zapisu tatuaży wykonywanych na ciele ludzkim. Anna Zyśko fotografując lubelskie pomniki prezentuje jedynie ich cokoły, odnosząc się tym samym do problemu przemian historycznych, a Kasia Niedźwiadek przywołuje historię rodzinnego domu zapisaną w pamiątkach po swoich przodkach. Magdalena Durasiewicz jest autorką bardzo osobistego filmu, którego bohaterkami są jej babcie. Beata Paruch przedstawia cykl psychologicznych fotografii portretowych. Patrycja Prószyńska tworzy autorskie anonse na bazie autentycznych ogłoszeń. Monika Mincewicz tworząc serię autoportretów podkreśla zróżnicowanie mentalne, zaś Marcin Kaczan w żartobliwy sposób rozprawia się z wizerunkami ikon polskiej pop kultury. Daniel Czyż przewrotnie komentuje potrzeby i marzenia wybranej grupy Polaków. Konrad Wróblewski odnosi się do kulinarnych preferencji nie tylko polskich, również europejskich. Kamil Łukasik podejmuje w sposób żartobliwy problem emigracji. Równie żartobliwe są w swej formie plakaty autorstwa Adama Brzezowskiego w relacji z polską obyczajowością. Podobnie czyni Magdalena Woźniak przedstawiając wybrane wątki związane z polską rzeczywistością, sytuujące się w przestrzeni mentalnej. Ewelina Mróz bezlitośnie rozprawia się z kiczem.

 

Opisane jedynie skrótowo 19 różnych realizacji to równocześnie 19 różnych wypowiedzi na jeden temat i owa wielogłosowość staje się atutem tego fotograficznego projektu.

 

Irena Nawrot-Trzcińska

19:21, piotrek.pekala , wystawy
Link Komentarze (1) »