blog młodych, lubelskich artystów oraz krytyków sztuki


b l o g

m ł o d y c h,

l u b e l s k i c h

a r t y s t ó w

o r a z

k r y t y k ó w

s z t u k i









czwartek, 21 lipca 2011
Make Food Not Bombs! – Robert Kuśmirowski w Warsztatch Kultury

Budynek londyńskiego Barbican Centre stoi w miejscu, które zostało bardzo zniszczone w trakcie bombardowań podczas II Wojny Światowej. We wrześniu 2009 roku Robert Kuśmirowski zamienił galerię The Curve w bunkier przypominający te z czasów II wojny. Pięć lat wcześniej, podczas wystawy w Zamku Ujazdowskim, zbudował studnię, celowo nawiązując do cysterny przy CSW. Przygotowując wystawę „Humanbomber” w Warsztatach Kultury również nie zrezygnował z nawiązania do historii i pierwotnego przeznaczenia tego budynku. W budynku Warsztatów miały się mieścić Zakłady Zbrojeniowe, które jednak nie zostały oddane do produkcji, a hala została podarowana Zespołowi Szkół Mechanicznych do prowadzenia warsztatów. Miejsce to nie straciło jednak charakteru militarnego, gdyż nieświadomi niczego uczniowie byli szkoleni na kadry niezbędne w razie ewentualnego zagrożenia bezpieczeństwa państwa.

 


Sam artysta w latach 1988-1990 odbywał w lubelskich warsztatach praktyki w zakresie obróbki skrawaniem, budowy maszyn i mechaniki precyzyjnej. Na wystawie „Humanbomber” możemy zobaczyć obiekty związane z tym okresem życia artysty, np. młotek, plombownica, dokumentacja techniczna. Wystawa ta nie sprowadza się jednak to sentymentalnej podróży w okres jego młodości. Robert Kuśmirowski skonstruował w hali Warsztatów różne pomieszczenia, które służą człowiekowi do mieszkania lub pracy. Na środku sali stoi drewniana chata pokryta strzechą, którą artysta przewiózł spod Parczewa. Ta wiejska chałupa dzieli przestrzeń wystawienniczą na dwie części. Z jednej strony mamy świat przypominający starą wieś – zabita deskami drewniana szopa, stary magiel, latarnia na drewnianym słupie, która oświetla tą część budynku ciepłym światłem. Poi drugiej stronie znajdują się dwa metalowe kontenery, w których mieszczą się stanowiska pracy do obróbki metalu i drewna oraz portiernia. Za chałupą znajdują się jeszcze dwa pomieszczenia, do których widz może zajrzeć wyłącznie poprzez wizjer – sala więzienna i wojskowy bunkier.



Ludzie pracujący w tych miejscach, podobnie jak uczniowie z zakładów mechanicznych, są elementami większej maszyny. Możliwe że ich prosta i pozornie niewinna praca składa się na funkcjonowanie czegoś, co może okazać się niebezpieczne. Artysta być może sięga tu do często podejmowanego zagadnienia w myśli XX wieku – Spengler, Jaspers, Heidegger i inni pisali o tym, że w epoce technicznej wytwory pracy człowieka zwracają się w końcu przeciwko niemu (najlepszym przykładem takiego wytwory jest oczywiście bomba atomowa).

Na wystawie można zobaczyć jednak miejsca, które stają się swego rodzaju azylem dla tych, którzy nie chcą być trybikami w maszynie. Jedno z takich miejsc to zabita deskami szopa, która jest repliką chaty anarchisty Teda Kaczynskiego znanego jako Unabomber. Kaczynski był amerykańskim terrorystą, który sprzeciwiał się postępowi technicznemu i wynikającemu z niego złu. Mieszkał w chacie w Montanie, gdzie konstruował bomby, które następnie wysyłał do ludzi w drewnianych paczkach. Ted Kaczynski mieszkając w Montanie prowadził prosty, niemal dziki tryb życia.


Miejscem, w którym człowiek także zostaje usytuowany niejako poza systemem jest cela więzienna. Osadzeni walczą z systemem, są dla niego szkodliwi, a nawet niebezpieczni. Cela więzienna paradoksalnie staje się miejscem, w którym można znaleźć wolność. Niemniej jednak życie anarchisty, terrorysty czy więźnia jest wolne jedynie pozornie. Choć działają na szkodę systemu i starają się zaburzyć funkcjonowanie „machiny” są oni jednak jej wytworem. Ted Kaczynski walczył ze stechnicyzowanym społeczeństwem za pomocą obiektów technicznych, walczył z systemem za pomocą bomb, które same w sobie są pewnymi systemami. Unabomber stał się swoją własną bombą w drewnianym pudełku.


Życie, które wybiera więzień czy terrorysta, jest życiem w odosobnieniu, w zamknięciu – w klatce. Klatkami są także miejsca pracy człowieka. Nie chodzi tu tylko o ograniczenia przestrzenne, ale przede wszystkim o brak możliwości wolnej decyzji. Trudno określić, czy człowiek czuje się bardziej zniewolony przez fakt zamknięcia przez parę lat w bunkrze, w ramach odbywania służby wojskowej, czy też przez fakt braku możliwości odmowy, gdyż ta równałaby się zamknięciu w innej klatce. Życie człowieka można porównać do wędrowania pomiędzy różnymi klatkami. Zmiana decyzji równa się zamianie jednej klatki na inną – choć może większą, wygodniejszą. Na taką interpretację wystawy naprowadzają kolejne obiekty umieszczone przez artystę w hali Warsztatów Kultury – trzy klatki na myszy, od najbardziej „prymitywnej” do bardziej „designerskiej”, przemyślanej i humanitarnej.

W tym momencie warto wrócić do centralnego obiektu – do wiejskiej chałupy. Wydaje się, że to jedyne miejsce, które może być prawdziwym azylem dla ludzi zamkniętych w klatkach. To wrażenie dodatkowo wzmaga postawienie chaty na wzniesieniu z ziemi porośniętej trawą – przypomina to wyspę, albo oazę na pustyni. Każdy dom jest w jakiś sposób azylem, bezpieczną przestrzenią, zamkniętą i niedostępną dla nieproszonych gości. Gospodarstwo chłopa jest azylem podwójnym – nie tylko jako dom, ale także jako miejsce pracy człowieka, który jest w najmniejszym stopniu zaangażowany w służbę na rzecz „maszyny”.


Robert Kuśmirowski w swoich artystycznych działaniach sięga do różnych okresów historycznych – w tym wypadku genialny fałszerz wziął na warsztat czasy fałszowania historii, czyli okres PRL-u. W tym okresie na polskich wsiach wciąż można było zobaczyć chałupy pokryte strzechą jednak stawały się reliktami przeszłości. Być może pokazanie takiej chaty w Warsztatach Kultury miało w pewien sposób pokazać tęsknotę artysty za czasami, w których owa wspomniana „maszyna” nie działała jeszcze tak sprawnie i nie wszystko miała pod swoją kontrolą. Powrotu do takiej sytuacji pragnął także Unabomber.


W tekście na temat wystawy Robert Kuśmirowski napisał: „ Tak powstały konglomerat budynków do wystawy, nie powinien być obciążony szkolną narracją i nie będzie „opowiedziany” wprost. Będzie pozbawiony wszystkich naleciałości i wyższych idei, jakie mogłyby ciążyć na odbiorcy. Wolę zmuszać do badań nad zasianą już głuszą i do formowania wiedzy pod własnym, przez lata ułożonym, przekonaniem.” W odpowiedzi na to wyzwanie artysty powstał ten tekst, który jest jedynie jedną z wielu interpretacji wystawy „Humanbomber”.

                                                                                                   Aneta Kopczacka