blog młodych, lubelskich artystów oraz krytyków sztuki


b l o g

m ł o d y c h,

l u b e l s k i c h

a r t y s t ó w

o r a z

k r y t y k ó w

s z t u k i









czwartek, 09 sierpnia 2007
1:1

Pod koniec czerwca na domach centrum widzialam podobna konstrukcje zakrywana badz rozbierana przez robotnikow. Juz wiedzialam co zobacze na biennale. Nie zrobila na mnie wrazenia opresyjnej kupy zelastwa, ktora zaraz zawali mi sie na glowe. Wydawalo sie jakby poddawala sie, z pewnym oporem bialym scianom pawilonu. "Tamte czasy" widze z perspektywy placu zabaw, gdzie wtedy (pod koniec lat 80tych) krolowaly zeliwne hustawki, karuzele i drabinki, ktorych schodzila olejna farba. Po osiedlach krazyly legendy ile kto wybil zebow, ile sie polalo krwi...... Wiec moze jednak wrazenie nie bylo do konca przyjemne. Ale na pewno pozostanie.


Ta sztuka moze byc bardzo dyskursywna. Moze, ale nie musi, przynajmniej nie od razu. Mysle, ze na takiej imprezie jak biennale "wygrywaja" te projekty, ktore daja sie odczuc od razu, a o ktorych myslec mozna pozniej, przegladajac materialy, nie wyrzucajac sobie, ze nie obejrzalo sie filmu do konca, ze nie zapisalo sie jakiegos zdania, jakiejs nazwy lub nie zwrocilo sie uwagi na jakis bardzo istotny, ale wymagajacy skupienia szczegol.

Nie dziwie sie wiec, ze o projekcie Moniki Sosnowskiej sie pisze. Pisze sie dobrze i nie wyczerpanie.

poniedziałek, 06 sierpnia 2007
blogi, nogi...

blogowe tradycje należy kultywować, tym bardziej w upalne wakacje...



Miejsce: Pawilon belgijski. Palaise des Glaces et de la Decouverte. Eric Duyckaerts.
Nogi: własne, polskie.

 



"Ograniczony czas warto poświęcić na pawilon belgijski, w którym Eric Duyckaerts skonstruował alogiczny labirynt luster. "Palais des Glace et de la Decouverte" opiera się na zasadzie wykładu-performance'u. Duyckaerts przyjmuje tu rolę profesora dającego wykład do kamery, a ekrany z wykładami rozmieszone są po całym szklanym labiryncie dając wskazówki dotyczące przejścia. Wykłady, których logika jest zasadna tylko w kontekście sztuki, są dla Duyckaerta poszukiwaniem esencji wiedzy. Symbolizująca ją figura labiryntu odwołuje się dodatkowo oczywiście do skomplikowanej sieci weneckich uliczek. Duyckaerts epatuje przy tym poczuciem humoru w stylu Monthy Pytona, gdzie jeden i jeden dają w sumie nie dwa, ale jedenaście." Justyna Kowalska http://www.obieg.pl/event/07062901.php#1 Niestety pawilon nie mial wentylacji, w labiryncie bylo piekielnie duszno.....

Statua Wolnosci Larsa Ramberga

Część świetnego, lekkiego, dowcipnego pawilonu skandynawskiego. Artysta norweski Lars Ramberg stworzył swoją interaktywną rzeźbę przy okazji wystawy Kiss the Frog w 2005 roku, do Wenecji przewieziona została sprzed Muzeum Sztuki, Architektury i Designu w Oslo. W 2003 roku projekt wygrał nagrodę w konkursie na najlepszy pomnik narodowy. Miał być wystawiony przed Eidsvoll Castle, gdzie podpisana została konstysucja norweska. Projekt odrzucono (nie można przecież srać na flagę, argumentowali przeciwnicy). Pomysł inspirowany oczywiście Rewolucją Francuską, a toalety zapewniła francuska firma.

rumuńskie pozdrowienia z wenecji


Jeden z najlepszych pawilonów. Nie tylko moim zdaniem (patrz: obieg i sztuczna inteligencja). Akcent rumuński na ciężkiej wystawie Storra, też bezapelacyjnie jeden z najciekawszych. Szpilka przekłuwajaca polityczny balon. Sztuka idealna na upał przy dużym stężeniu Wielkiej, Trudnej i Poważnej Sztuki, którą poleca się spożywac zimą lub poźną jesienią. Na wystawie Storra, mało było tytułowych zmysłów, a dużo kalkulacji i polityki. Na szczęęcie pawilony nie zawiodły. Pamiętam te, które odbierało się natychmiastowo, bez przeżuwania, na ktore w Wenecji nie ma czasu (tak, nawet jeść trzeba w biegu).

 

 

 


Low - Budget Monuments. Victor Man, Cristi Pogacean, Mona Vatamanu & Florin Tudor

 

 

Dan Perjovischi